sobota, 28 lutego 2026

Zagadkowa Pu-abi

Żyła w południowej Mezopotamii około 4500 lat temu. W swoim mieście-państwie była kimś wyjątkowo ważnym. Zmarła w wieku około czterdziestu lat. Zbudowano dla niej kamienny grobowiec z ceglanym sklepieniem, zaliczany współcześnie do grupy kilkunastu tzw. grobów królewskich w Ur.

Pochowano ją w misternie zdobionym stroju. Jej bujne włosy, lub może raczej dużą perukę, oplatały długie zwoje wstążki z cienkiego złota. Z tyłu głowy tkwił wpięty we włosy złoty grzebień z siedmioma zębami, które zwężały się w wygięte do przodu łodyżki zakończone kwiatami. Głowę opasywał diadem z czterech sznurów cylindrycznych koralików z cennego niebieskiego lapis-lazuli i z czerwonego karneolu, przedzielanych elementami ze złota; złote listki wierzby i topoli oraz kółka opadały z diademu na czoło. Z uszu zwisały wielkie, półksiężycowate, złote kolczyki. Szyję oplatał naszyjnik z centralną złotą rozetką, łączącą trzy sznury okrągłych paciorków z lapis-lazuli przeplatanych paciorkami ze złota. Pod nim z szyi na ramiona opadał drugi, dłuższy naszyjnik, z trójkątnych elementów, łączonych koralikami. Stanowił zapewne rodzaj kołnierza dla zdobiącego górną część ciała okrycia, wykonanego ze zwisających w dół sznurów, na które nanizano setki różnego kształtu koralików ze złota, karneolu i lapis-lazuli. Talię otaczał pas z kilku rzędów cylindrycznych koralików, zakończony u dołu złotymi pierścieniami. Niewykluczone, że był dolnym obramowaniem okrycia. Wszystkie te ozdoby ważyły razem ok. 6,5 kilograma, z czego nakrycie głowy ok. 2,5 kg.

Nakrycie głowy i strój Pu-abi
Nakrycie głowy i strój Pu-abi; fot. Penn Museum, obiekt B17711A

Na palcach miała kunsztownie zdobione złote pierścienie, a na prawym ramieniu spinające szatę złote szpile z główkami z lapis-lazuli. Obok leżały amulety przedstawiające byki i ryby ze złota i lazurytu. Przy marach stał stolik, na którym złożono sznury biżuterii z tysięcy koralików przeplatanych wisiorkami przedstawiającymi rośliny i zwierzęta.

Wraz z kobietą w komorze grobowej pochowano trójkę osobistych służących. Dwójka spoczęła u wezgłowia, trzecia u nóg. Posadzkę pomieszczenia zalegały dziesiątki przedmiotów: diademy, złote, srebrne i lazurytowe pierścienie i bransolety, brosze, naczynia ze złota, srebra, alabastru, a nawet kilka ze skorup strusich jaj.

Przy grobowcu znajdowała się „jama śmierci”, duży prostokątny dół o nachylonym dnie, gdzie w dwóch rzędach spoczywały ciała ponad dwudziestu osób, zaprzęg wołów z ceremonialnym rydwanem na płozach, misterna harfa, duża skrzynia z przedmiotami osobistymi, plansza do gry, złote i srebrne naczynia. Odkrywca grobowca, Leonard Woolley, uznał, że jama stanowiła rampę wejściową do grobowca zmarłej, tak jak podobne jamy z dziesiątkami ciał przy innych grobowcach „cmentarzyska królewskiego” w Ur. W tym przypadku jama znajduje się na poziomie sklepienia grobowca; współcześnie na ogół odrzuca się wiązanie jej z komnatą grobową.

Woolley uznał tajemniczą kobietę za żonę nieznanego z imienia króla, który zmarł wcześniej i został pochowany w „Grobie Króla” (PG 789). Zbudowała własny grobowiec tuż obok jego grobu, aby mogli być razem na zawsze. Romantyczna historia, ale faktycznie jej grobowiec powstał wcześniej, a nie później niż sąsiedni. Czy była królową, żoną króla? Różne nowożytne źródła podają, że była żoną króla Abargiego — nieznane skądinąd imię, występujące jako jedyny napis na cylindrycznej pieczęci znalezionej z drobnymi przedmiotami w miejscu skrzyni w jamie przy jej grobowcu; już w latach 30. XX wieku uznano, że Abargi prawdopodobnie był jej synem. Inni uważają, że była drugą żoną króla Meskalamduga, któremu niekiedy przypisuje się grób PG 789. W rzeczywistości to tylko luźne hipotezy. Nic nie wiąże jej z żadnym królem ani mężem.

Jedyne konkretne wskazówki znajdziemy w jej osobistych przedmiotach. Do takich przedmiotów należały cylindryczne pieczęcie, wykonane z twardego materiału niewielkie walce z przewierconym wzdłuż osi otworem, dzięki czemu można je było nosić na szyi. Na ich powierzchni ryto różne sceny oraz często inskrypcję, podającą imię właściciela. Cylindryczną pieczęć przetaczano po tabliczce z wilgotnej gliny, uzyskując odpowiednik odcisku dzisiejszej osobistej pieczątki.

Przy prawej ręce kobiety leżały trzy pieczęcie cylindryczne. Na jednej z nich w prostokątnych pionowych ramkach widnieje jej imię i tytuł.

Odcisk pieczęci z imieniem Pu-abi
Odcisk pieczęci z imieniem Pu-abi; fot. British Museum, obiekt 121544, CC BY-NC-SA 4.0

W pierwszej kolumnie od prawej dwoma znakami klinowymi zapisano imię. Woolley odczytał je jako Szub-ad, późniejsi uczeni skorygowali odczytanie pierwszego znaku, a jednocześnie uznali, że całość to imię akadyjskie, w brzmieniu: Pu-abi (bardziej poprawnie: Pu-abum), podczas gdy po sumeryjsku brzmiałoby: Pu-ad. Oznacza ono „Usta ojca”. Trudno powiedzieć, na jakiej podstawie uznano, że nosiła akadyjskie imię. Żyła i zmarła w sumeryjskim mieście, nic w jej pochówku nie wskazuje na akadyjskie pochodzenie. Gdyby jej imię interpretować jako sposób oznajmienia, że jest córką akadyjskiego władcy i reprezentuje go wobec sumeryjskiego społeczeństwa Ur, byłoby raczej niefortunnym wyborem. Podkreślałoby jej obcość. Wiemy tymczasem, że kiedy akadyjski król Sargon swoją jedyną córkę ustanowił arcykapłanką sanktuarium boga Nanny w Ur, przyjęła wówczas sumeryjskie imię: Enheduanna. Podobnie setki lat później babiloński król Nabonid mianował na to stanowisko swoją córkę, która przyjęła wtedy sumeryjskie imię: Ennigaldi-Nanna. W obu przypadkach wręcz nie znamy ich pierwotnych imion. Najprościej przyjąć, że Pu-abi (pozostańmy przy tej powszechnie przyjętej formie) była po prostu Sumeryjką i nosiła sumeryjskie imię.

W drugiej kolumnie inskrypcji na pieczęci znajduje się dwuznakowe słowo. Pierwszy ze znaków klinowych, trójkąt z kreseczką w środku, kiedy występuje osobno, oznacza kobietę (SAL/MUNUS), drugi, prostokąt z dwiema kreseczkami, oznacza szatę (TUG), zaś połączone tworzą sumerogram NIN, co tłumaczy się jako „Pani”. Mógł oznaczać królową, arcykapłankę lub szlachetnie urodzoną damę.

To wszystko: „Pani Pua-bi”. Zupełnie inaczej niż w przypadku żon królów, kiedy oprócz ich imion podawano imiona ich mężów, na przykład „Baranamtara, żona Lugalandy, władcy Lagasz”.

Na wszystkich trzech pieczęciach Pu-abi wyryto podobne sceny: bankiety z jej udziałem, ale tylko tę jedną pieczęć opatrzono napisem. Na pozostałych dwóch z nieznanego powodu nie zapełniono całej powierzchni walca rysunkiem. ale mimo to pozostawiono puste prostokąty, jak gdyby miejsca przeznaczone na imię i tytuł.

Uczty przedstawiono na pieczęciach w dwóch poziomych pasach rysunków, Pu-abi za każdym razem pokazano w górnym z nich, ważniejszym. Siedzi na krześle bardziej ozdobnym niż krzesła pozostałych osób, otoczona przez służące. Reszta służby obsługuje gości, przynosi napoje i jedzenie. Żaden z ucztujących mężczyzn nie został ukazany jako dorównujący jej rangą. Na jednej z pieczęci w bankiecie Pu-abi biorą udział wyłącznie kobiety, a rozrywkę zapewnia im harfistka.

Ani inskrypcja, ani sceny na pieczęciach nie dają więc podstaw do przypuszczeń, że Pua-bi była żoną jakiegoś króla, wręcz przeciwnie, sugerują jej samodzielną wysoką pozycję. Być może była arcykapłanką? A może panującą królową?… Imię „Usta ojca” oznaczałoby wówczas, że była dziedziczką tronu swego ojca, króla Ur. Pierwszą w historii kobietą sprawującą władzę królewską.

sobota, 14 lutego 2026

Gwarzyli cicho jak świerszcze

Ale jestem znużony, oczy mi nie dopisują, ręka drży, widzę obraz swój w owych starcach Homera, którzy odsunięci od walk z powodu braku sił, siedząc na szańcach, gwarzyli cicho jak świerszcze w trawie.
[Anatole France, „Zbrodnia Sylwestra Bonnard”, tłum. Jan Sten]


I przyszły na to miejsce, gdzie jest Scea brama,
A tam siedzieli, radząc około Pryama:
Pantes, Tymoetes, Lampus, Hiketaon siwy,
Klytius, Ukalegon, Antenor szedziwy,
Już prze lata swe zeszłe z wojny wypuszczony,
Ale na drugą stronę mówca doświadczony.
Podobni polnym świerczom, które więc siedzący
Na wysokiej olszynie, puszczają głos brzmiący.
Tacy prosto na wieży starcowie tam byli
[„Iliada” III 135-144; przeł. Jan Kochanowski, 1585]


Niezadługo przychodzą, gdzie Skajska jest Brama;
Siedzącego wysoko znajdują Pryjama,
Przy nim Lamp, Ukalegon, Hiketaon, Klity,
Tymojt, Pant i Antenor, radca znakomity;
Lata pochyłe bronią działać im nie dadzą,
Lecz mądre między sobą rozmowy prowadzą.
Jak na drzewie koników grono słodko gwarzy,
Tak na wierzchołku bramy poszeptują starzy.
[przeł. Franciszek Ksawery Dmochowski, 1791]


Prędko przybyły do miejsca, gdzie Scejska brama się wznosi,
Tam zaś Pryam dostojny i Pantoos z Tymoitesem,
Tam też Lamposi Klityos i mąż Hiketaon arejczyk,
Tam i Antenor i tam Ukalegon, starcowie roztropni;
Wszyscy ojcowie narodu na Scejskiej bramie siedzieli,
W bojach dla wieku nie brali udziału, ale na wiecach
Oni rajcowie najlepsi: podobni do śpiewnych piewików,
Kiedy ich świegot cichutki na drzewie rozlega się w liściach.
Tacy dostojni przywódcy trojańscy na baszcie siedzieli.
[przeł. Stanisław Mleczko, 1894]


Rychło przybyły tam, gdzie Skajska wznosiła się brama.
Tam, u tej bramy, król Priam, a wraz Tymojtes i Lampos,
Pantoos, Klytios i cny Hiketaon, potomek Aresa,
Dalej dwaj mądrzy mężowie, Anteor, a z nim Ukalegon,
Wszyscy oni siedzieli na radzie, miasta ojcowie.
Starość z rąk wytrąciła im oręż, lecz mówcy to byli
Przedni, do cykad polnych podobni, co w gaju zielonym
W drzew uczepione gałęziach cykają sobie rozkosznie;
Tak to najpierwsi z Trojan na Skajskiej baszcie siedzieli
[przeł. Ignacy Wieniewski, 1961]


Prędko przybyły w to miejsce, gdzie Skajska widnieje brama.
Tam przy Pryjamie zasiedli kręgiem: Pantoos, Tymojtes,
Lampos i Klytios, Aresa potomek — wódz Hiketaon,
z Ukalegonem Antenor, obydwaj znani z mądrości;
ludu starszyzna czcigodna przy Skajskiej czuwała bramie.
Starość ich już uwolniła od walki, lecz byli mówcami
znakomitymi, podobni leśnym piewikom, co w gęstwie
drzewa ukryte tryskają dźwiękiem jak kwiat delikatnym
— tak przewodnicy trojańscy wszyscy na baszcie siedzieli.
[przeł. Kazimiera Jeżewska, 1972]


Szybko przyszły na miejsce, gdzie Skajska Brama się wznosi.
Tam przy Priamie siedzieli Pantoos oraz Timojtes,
Lampos i Klitos, i Hiketaon, szczep Aresowy,
i Ukalegon oraz Antenor, obaj rozważni.
Ci przez lud czczeni starcy siedzieli przy Bramie Zachodniej.
Wiek nie pozwalał im walczyć, ale byli mówcami
znakomitymi, podobni do leśnych piewików, co w drzewach
gęstych siedząc, wydają głos delikatny jak lilie.
Do nich podobni wodzowie trojańscy na murach siedzieli.
[przeł. Robert R. Chodkowski, 2022]

sobota, 7 lutego 2026

Ani słowa o Helenie

Starożytni Grecy od pradawnych czasów wiedzieli, że w odległych krainach żyją ludzie mówiący innymi językami, mający inne obyczaje i wyglądający zupełnie inaczej. W szczególności wiedzieli, że na południe od Egiptu mieszkają ludy o bardzo ciemnej skórze, choć ich bliżej nie rozróżniali. Nazywali je Etiopami (𝘈𝘪𝘵𝘩𝘪𝘰𝘱𝘦𝘴), co po grecku oznacza „spalone twarze”, a ich ziemie Etiopią. Kolor ich skóry przypisywali silnemu działaniu gorąca słonecznego. Użyczony przez Heliosa synowi rydwan słońca, powożony przez młodego, niedoświadczonego Faetona, miał w swoim pędzie po niebie niebezpiecznie zbliżyć się do ziemi, zanim Zeus uśmiercił lekkomyślnego woźnicę piorunem. To właśnie wtedy Etiopowie stali się tak bardzo ciemnoskórzy.

Chociaż Grecy dostrzegali i opisywali odmienny wygląd fizyczny mieszkańców innych krain — trudno było tego nie dostrzec — obca im była koncepcja podziału ludzi na rasy, powstała później w nowożytnej Europie. Używali podziału na ludy. Bliscy i pokrewni byli ci, którzy mieli ten sam lub podobny język, obyczaje, wierzenia. W tym podziale „Etiopowie” było de facto nazwą zbiorczą, ale to dlatego że przez długi czas nie zdawano sobie sprawy z istnienia różnych, odmiennych ludów o podobnie ciemnej karnacji.

W kulturze greckiej Etiopowie występowali już w czasach przed dziejami historycznymi. Podróżujący po świecie heros Perseusz uratował przed morskim potworem przeznaczoną na ofiarę etiopską królewnę Andromedę. Zakochał się, poślubił ją, wrócił z nią do Grecji i założył miasto Mykeny. Potomkowie tej pary rządzili jako królowie Myken, tych samych potężnych Myken, których władcą był później Agamemnon, wódz naczelny wyprawy przeciw Troi. Wśród sojuszników przybyłych z odsieczą Trojanom znalazł się król Etiopów Memnon, syn Jutrzenki, na czele swoich wojsk. Memnon zabił syna Nestora, walczył w pojedynku z Achillesem i go zranił, choć ostatecznie zginął z jego ręki. Opowiadał o jego udziale zaginiony poemat epicki „Etiopida”, należący do tzw. cyklu trojańskiego, przedstawiającego, łącznie z „Iliadą” i „Odyseją”, pełne dzieje wojny trojańskiej i wydarzeń z nią związanych.

Wzmianka o Etiopach pojawia się również w samej „Iliadzie”, kiedy Tetyda rozmawia z Achillesem, każe mu czekać i wyjaśnia, dlaczego uda się w jego sprawie na Olimp dopiero za niemal dwa tygodnie:

ponad Okean Dzeus bowiem do Etijopów bez skazy
udał się wczoraj na ucztę, z nim razem wszyscy bogowie.
Lecz gdy dzień minie dwunasty, znów Dzeus na Olimp powróci.
[„Iliada” I 423–425; przeł. Kazimiera Jeżewska]

Epitet „bez skazy” (𝘢𝘮𝘺𝘮𝘰𝘯), nigdy nie stosowany w stosunku do bogów, miał znaczenie dosłowne, ale oznaczał również „szlachetny, szlachetnie urodzony”. W „Odysei” Homer nazywa tak nawet Ajgistosa, kochanka Klitajmestry, mordercę Agamemnona, kilka wersów po uwadze:

Wtedy Posejdon przebywał daleko pośród Ajtiopów,
którzy mieszkają na kresach ziemi i tworzą dwa szczepy:
tam, gdzie Hyperion zachodzi — jeden, a drugi — gdzie wschodzi.
Od nich przyjmował ofiary z byków stu oraz baranów.
Siedząc przy uczcie, się bawił
[„Odyseja” I 21–25; przeł. Robert R. Chodkowski]

Jak widać, dla Homera Etiopowie mieszkali na krańcach świata, gdzieś daleko nad brzegami Okeanosu, opływającego ziemię. Wzmianek o Etiopach jest u Homera łącznie pięć, wszystkie prócz jednej podobnie ogólnikowe, o ucztowaniu u nich bogów. W tej jednej odmiennej Menelaos podczas wizyty Telemacha opowiada, jak zdobywał majątek, przez kilka lat tułając się po całym świecie:

A wędrowałem na Cypr, zwiedziłem Fenicję i Egipt,
byłem też u Ajtiopów, w Sydonie i u Eremów,
W Libii, gdzie się jagnięta od razu rodzą z rogami
[„Odyseja” IV 83–85]

Horyzonty Greków znacznie poszerzyły się parę wieków po Homerze, kiedy powstało rozległe imperium perskie, obejmujące Egipt i sięgające aż po Indie. Podróżował po nim Herodot, człowiek ciekawy świata, zamiłowany gawędziarz. Wśród różnych informacji o Etiopach, graniczących z Egipcjanami, pisze o ich wyglądzie, i co może wydawać się zaskakujące, także od strony estetycznej:

Gdzie słońce od południa skłania się ku zachodowi, tam rozciąga się Etiopia jako ostatni z tej strony kraj zamieszkałej ziemi. Wydaje ona w wielkiej ilości złoto, olbrzymie słonie, wszelakie dzikie drzewa, heban i ludzi bardzo rosłych, bardzo pięknych i najdłużej żyjących.
[Herodot, „Dzieje” III 114; tłum. Seweryn Hammer]
A ci Etiopowie, do których posyłał Kambizes, mają być najroślejszymi i najpiękniejszymi ze wszystkich ludzi.
[„Dzieje” III 20]

Zachowały się ówczesne greckie dzieła sztuki przedstawiające Etiopów. Wizerunki na amforach, dzbany w kształcie głów, a nawet niecodzienny kielich do wina w formie dwóch głów po dwu stronach: białej, a właściwie pomarańczowawej, w naturalnym kolorze gliny, oraz czarnej, o negroidalnych rysach, z dwa razy powtórzonym na obwodzie ponad nimi napisem „Ten chłopiec jest ładny”.

Tym, czego rzeczywiście trudno byłoby się po Grekach spodziewać, był… Zeus Aithiops. Według ułożonego przez Likofrona (III w. p.n.e.) zawiłego, trudno zrozumiałego poematu „Aleksandra” (tj. Kasandra), przepowiadającego w zagadkowych, proroczych słowach trojańskiej księżniczki przyszłe losy miasta i bohaterów wojny, na greckiej wyspie Chios u wybrzeży Azji Mniejszej czczono Zeusa pod przydomkiem Aithiops. Starożytna tradycja wskazuje na Chios lub miasto Smyrnę, dzisiejszy Izmir, na położonym naprzeciwko lądzie, jako miejsce urodzenia Homera.

Hera, Zeus i Afrodyta, kadr z filmu Troja: Upadek miasta
Inge Beckmann, Hakeem Kae-Kazim i Lex King jako Hera, Zeus i Afrodyta
w miniserialu „Troja: Upadek miasta”, 2018, koprodukcja BBC One i Netflix