środa, 28 października 2026

Hau, hau!

Od pradawnych czasów po świecie krążyły niebezpieczne istoty. Najprościej było poradzić sobie z dzikimi zwierzętami. Odpędzał je ogień i włócznie, na noc można było schronić się w domu i zamknąć drzwi. Trudniej przychodziło uchronić się przed tymi, których nie dało się dotknąć, a często nawet zobaczyć. Na całym świecie przy wejściach do domostw, ponad nimi i pod nimi, naz futrynach i progach ryto znaki, zawieszano zioła i amulety, powstrzymujące zło przed przedostaniem się ze świata do bezpiecznego, swojskiego wnętrza.

Sumeryjskich, babilońskich, asyryjskich domostw strzegły psy. Wytrwale i czujnie, dniem i nocą, przed wrogami z krwi i kości i przed niewidzialnymi mocami, duchami i demonami. Gliniane bądź wykonane z brązu figurki psów zakopywano pod progami budynków, odmawiając podczas ceremonii odpowiednie zaklęcia. W trakcie prowadzonych w XIX wieku wykopalisk odkryto zestaw pięciu takich figurek, zakopanych pod wejściem do asyryjskiego pałacu królewskiego w Niniwie. Gliniane pieski są nie dłuższe niż kciuk, mają po 6,5 cm długości i 5,5 cm wysokości. Każdy z nich, pierwotnie pomalowany na inny kolor, nosił potężne imię, wypisane na lewym boku: „Odpędzający zło”, „Chwytający wroga”, „Gryź bez wahania!”, „Kąsający nieprzyjaciela”, „Głośno szczekający”. Figurki trafiły do British Museum, gdzie można je obejrzeć wystawione razem w jednej gablocie.

Figurki psów z Niniwy
Figurki psów z Niniwy;
British Museum, BM 30001-30005; (c) Trustees of the British Museum, CC BY-NC-SA 4.0.

Z tekstu klinowego opisującego rytuały chroniące wejście do domu wiemy, że zalecano zakopanie pod drzwiami dwóch zestawów po pięć figurek psów, ogółem dwóch białych, dwóch czarnych, dwóch czerwonych, dwóch niebieskich i dwóch łaciatych, każdy z własnym imieniem. Tym dziwniejsze wydawało się odkrycie dokonane w 1952 przez zespół Maksa Mallowana, męża Agathy Christie, w asyryjskim mieście Kalchu, stolicy państwa za panowania Aszurnasirpala II. Na dnie głębokiej studni pałacowej znaleziono różne przedmioty najwyraźniej celowo wrzucone w starożytności przez najeźdźców plądrujących budynek. Między innymi wydobyto sześć niewielkich, wykonanych z brązu figurek psów. Po zakończeniu sezonu wykopaliskowego, zgodnie z ówczesnymi przepisami, podzielono znaleziska między władze irackie a instytucję prowadzącą prace archeologiczne, Brytyjską Szkołę Archeologii w Iraku. Brązowe pieski rozdzielono: dwa pozostały w Iraku, pozostałe cztery trafiły do Londynu, gdzie zespół Mallowana ponownie rozdzielił artefakty i przekazał jako podarunki dla różnych muzeów, które wsparły finansowo ten sezon wykopalisk. Z sześciu piesków ze studni w Kalchu dwa znajdują się dziś w Bagdadzie, jeden w Londynie, jeden w Cambridge, piąty trafił do Nowego Jorku, a szósty do Melbourne w Australii.

Figurek piesków było sześć, nie pięć. A jedna wcale nie przypominała psa. Figurka ND 2183 (MAA 1956.5), podarowana Muzeum Archeologii i Antropologii Uniwersytetu Cambridge, wygląda raczej jak kot.

Figurka psa lub kota z Kalchu
„Mała figurka psa w pozie podobnej do kociej”;
Muzeum Archeologii i Antropologii Uniwersytetu Cambridge, obiekt 1956.5; CC BY-NC-ND 4.0.

W przeciwieństwie do psów, zwierząt domowych, oswojonych, na ogół przywiązanych do jednego właściciela, który się nimi opiekował, w Mezopotamii koty przedstawiano jako zwierzęta dzikie, nieoswojone, które co prawda żyły w otoczeniu ludzi, ale nie można było na nich polegać ani nawet w ochronie przed myszami, nie mówiąc już o siłach nadprzyrodzonych. Nigdy nie wspominano o nich w asyryjskich rytuałach ochronnych i nigdy wcześniej nie znaleziono żadnych ich figurek. Nic dziwnego, że Mallowan się wahał. W raporcie z wykopalisk pisał, że „Niektóre z tych zwierząt ewidentnie reprezentują asyryjskie rasy psów z tamtych czasów, ale przynajmniej jedna z nich miała cechy kota”. W artykule dla prasy londyńskiej zamieścił zdjęcie trzech figurek z kocią pośrodku i podpisem: „Figura w centrum wyraźnie przypomina kota, ale asyryjski zwyczaj nakazywał zakopywanie podobizn psów pod progiem, by odstraszyć duchy lub demony”. Kiedy figurki rozdzielono, jeszcze trudniej było rozpoznać, że to pies — w rejestrze inwentarzowym muzeum w Cambridge, dokąd artefakt trafił w 1956, został opisany jako „brązowa figurka kota”. W roku 2014 opis zmieniono, a towarzyszące mu obecnie objaśnienie muzealne brzmi:

Figurka ta została pierwotnie skatalogowana jako kot, ze względu na swoją niezaprzeczalnie kocią pozę. Nie odnaleziono jednak dotychczas żadnych asyryjskich figurek przedstawiających koty, a obiekt odkryto w grupie sześciu figurek psów. Z tego względu niemal na pewno jest to pies. Więcej szczegółów można znaleźć w artykule autorstwa Ruth Horry.

„Šēp lemutti ina bit amēli parāsu” („Jak powstrzymać wejście zła do domu”, KAR 298) [w:] F.A.M. Wiggermann, „Mesopotamian protective spirits: the ritual texts”.
M.E.L. Mallowan, „The Excavations at Nimrud (Kalhu), 1952".

sobota, 24 października 2026

Czytanie i pisanie

powiada snać żeś bystry puerculus przyjdź to każdodziennie bym zuczył cię czyść y tak zuczył mnie Karakterów pisanych (…)

przydź zjutra bym zuczył cię pisać boć czyść to nic statczy pozdrzeć y ruchać ustami lecz ieśli piszesz w księdze trzebne ci karty y Enkawst y calamus aby alba pratalia arabat et nigrum semen seminabat bo wszytko gadał łatiną

A ia mu na to że statczy czyść bo y tak dobadam się tego czego dotąd nie wiem gdy zaś pisze piszę to ieno co iuż wiem radniej więc by ostało iako iest y bym nie umiał pisać


Umberto Eco, „Baudolino”; przeł. Adam Szymanowski.

sobota, 17 października 2026

Przewrotny los

W Mezopotamii wierzono, że zaćmienia słońca, księżyca, a także planet zapowiadają wielkie nieszczęście, śmierć króla. Właściwe zrozumienie wróżby nie było to jednak proste, należało uważnie obserwować zjawisko. Jeśli zaćmieniu księżyca towarzyszył widoczny na niebie Jowisz, to śmierć groziła nie królowi, ale jakiemuś możnowładcy; z kolei zaćmienie słońca z towarzyszącym Jowiszem oznaczało, że król jest bezpieczny, ale kraj zostanie napadnięty przez wrogów. Co więcej, zaćmienia zapowiadały ogólnie śmierć króla, ale należało jeszcze dowiedzieć się, o króla którego kraju chodzi. Odpowiednią część świata wskazywała zacieniona część tarczy słońca lub księżyca: Sumer lub Akkad (południe), Subartu (północ), Elam (wschód), Amurru (zachód). Królowie asyryjscy, którzy rządzili zarówno Asyrią na północy, jak i Babilonią na południu, byli zagrożeni przy obu wskazaniach i niebezpieczeństwu należało zapobiec we wskazanym miejscu, w pałacu w Asyrii albo w Babilonii, lub w obu jednocześnie, jeśli obie ich ćwiartki objęło zaćmienie.

Przepowiednia była nieomylna, los nieunikniony: król kraju umrze. Dzięki przemyślnemu rytuałowi można było jednak uchronić przed śmiercią rządzącego monarchę. Król pozornie zrzekał się władzy i wybierał nic nieznaczącego, zwykłego człowieka z ludu na szar puhi, króla zastępczego. Zabierano go do pałacu, kąpano, namaszczano i odziewano w królewskie szaty, nakładano królewski diadem i sadzano na tronie. U jego boku jako królowa zasiadała wybrana dla niego młoda, niezamężna kobieta z ludu. Kiedy dotychczasowy król, bez oznak władzy, ukrywał się w wydzielonych pomieszczeniach pałacu, nowy, zastępczy król i królowa mogli ucztować i oddawać się innym królewskim rozrywkom. Wierzono, że nieszczęście zapowiadane przez zaćmienie nastąpi w ciągu 100 dni, więc najpóźniej po upływie tego czasu — a niekiedy wcześniej, nawet po kilku dniach, zależnie od znaków — tymczasowego króla i królową „dosięgał ich los”. Ich ciała namaszczano, pięknie odziewano i składano do grobu z pełnymi honorami królewskimi. Po śmierci zastępczego króla prawdziwy monarcha poddawał się rytualnym oczyszczeniom i powracał bezpieczny na tron. Chyba że…

Autor babilońskiej „Kroniki wczesnych królów”, spisanej ok. 1500 p.n.e., tak opisuje koniec panowania Erraimitti, dziewiątego króla z I dynastii z Isin:

Erraimitti król wprowadził na swój tron Enlilbani, ogrodnika, jako króla zastępczego, i nałożył mu na głowę koronę królewską. Erraimitti zmarł w swoim pałacu, połykając zbyt gorącą zupę. Enlilbani, zasiadający na tronie, nie ustąpił z niego i tak się stał władcą.

Enlilbani panował spokojnie przez kolejne dwadzieścia cztery lata.

Sumeryjska scena uczty, wapienna płytka ze świątyni Sina w Tutub
Scena uczty, wapienna płytka ze świątyni Sina w Tutub, ok. 2600-2350 p.n.e.;
A12417, Muzeum Instytutu Orientalnego w Chicago

„Kronika wczesnych królów”, A 31-36, powt. B 1-7; BM 26472; tłum. wg Beata Kowalska, Jolanta Kozłowska [w:] G. Roux, „Mezopotamia”.