Żyła w południowej Mezopotamii około 4500 lat temu. W swoim mieście-państwie była kimś wyjątkowo ważnym. Zmarła w wieku około czterdziestu lat. Zbudowano dla niej kamienny grobowiec z ceglanym sklepieniem, zaliczany współcześnie do grupy kilkunastu tzw. grobów królewskich w Ur.
Pochowano ją w misternie zdobionym stroju. Jej bujne włosy, lub może raczej dużą perukę, oplatały długie zwoje wstążki z cienkiego złota. Z tyłu głowy tkwił wpięty we włosy złoty grzebień z siedmioma zębami, które zwężały się w wygięte do przodu łodyżki zakończone kwiatami. Głowę opasywał diadem z czterech sznurów cylindrycznych koralików z cennego niebieskiego lapis-lazuli i z czerwonego karneolu, przedzielanych elementami ze złota; złote listki wierzby i topoli oraz kółka opadały z diademu na czoło. Z uszu zwisały wielkie, półksiężycowate, złote kolczyki. Szyję oplatał naszyjnik z centralną złotą rozetką, łączącą trzy sznury okrągłych paciorków z lapis-lazuli przeplatanych paciorkami ze złota. Pod nim z szyi na ramiona opadał drugi, dłuższy naszyjnik, z trójkątnych elementów, łączonych koralikami. Stanowił zapewne rodzaj kołnierza dla zdobiącego górną część ciała okrycia, wykonanego ze zwisających w dół sznurów, na które nanizano setki różnego kształtu koralików ze złota, karneolu i lapis-lazuli. Talię otaczał pas z kilku rzędów cylindrycznych koralików, zakończony u dołu złotymi pierścieniami. Niewykluczone, że był dolnym obramowaniem okrycia. Wszystkie te ozdoby ważyły razem ok. 6,5 kilograma, z czego nakrycie głowy ok. 2,5 kg.
![]() |
Nakrycie głowy i strój Pu-abi; fot. Penn Museum, obiekt B17711A |
Na palcach miała kunsztownie zdobione złote pierścienie, a na prawym ramieniu spinające szatę złote szpile z główkami z lapis-lazuli. Obok leżały amulety przedstawiające byki i ryby ze złota i lazurytu. Przy marach stał stolik, na którym złożono sznury biżuterii z tysięcy koralików przeplatanych wisiorkami przedstawiającymi rośliny i zwierzęta.
Wraz z kobietą w komorze grobowej pochowano trójkę osobistych służących. Dwójka spoczęła u wezgłowia, trzecia u nóg. Posadzkę pomieszczenia zalegały dziesiątki przedmiotów: diademy, złote, srebrne i lazurytowe pierścienie i bransolety, brosze, naczynia ze złota, srebra, alabastru, a nawet kilka ze skorup strusich jaj.
Przy grobowcu znajdowała się „jama śmierci”, duży prostokątny dół o nachylonym dnie, gdzie w dwóch rzędach spoczywały ciała ponad dwudziestu osób, zaprzęg wołów z ceremonialnym rydwanem na płozach, misterna harfa, duża skrzynia z przedmiotami osobistymi, plansza do gry, złote i srebrne naczynia. Odkrywca grobowca, Leonard Woolley, uznał, że jama stanowiła rampę wejściową do grobowca zmarłej, tak jak podobne jamy z dziesiątkami ciał przy innych grobowcach „cmentarzyska królewskiego” w Ur. W tym przypadku jama znajduje się na poziomie sklepienia grobowca; współcześnie na ogół odrzuca się wiązanie jej z komnatą grobową.
Woolley uznał tajemniczą kobietę za żonę nieznanego z imienia króla, który zmarł wcześniej i został pochowany w „Grobie Króla” (PG 789). Zbudowała własny grobowiec tuż obok jego grobu, aby mogli być razem na zawsze. Romantyczna historia, ale faktycznie jej grobowiec powstał wcześniej, a nie później niż sąsiedni. Czy była królową, żoną króla? Różne nowożytne źródła podają, że była żoną króla Abargiego — nieznane skądinąd imię, występujące jako jedyny napis na cylindrycznej pieczęci znalezionej z drobnymi przedmiotami w miejscu skrzyni w jamie przy jej grobowcu; już w latach 30. XX wieku uznano, że Abargi prawdopodobnie był jej synem. Inni uważają, że była drugą żoną króla Meskalamduga, któremu niekiedy przypisuje się grób PG 789. W rzeczywistości to tylko luźne hipotezy. Nic nie wiąże jej z żadnym królem ani mężem.
Jedyne konkretne wskazówki znajdziemy w jej osobistych przedmiotach. Do takich przedmiotów należały cylindryczne pieczęcie, wykonane z twardego materiału niewielkie walce z przewierconym wzdłuż osi otworem, dzięki czemu można je było nosić na szyi. Na ich powierzchni ryto różne sceny oraz często inskrypcję, podającą imię właściciela. Cylindryczną pieczęć przetaczano po tabliczce z wilgotnej gliny, uzyskując odpowiednik odcisku dzisiejszej osobistej pieczątki.
Przy prawej ręce kobiety leżały trzy pieczęcie cylindryczne. Na jednej z nich w prostokątnych pionowych ramkach widnieje jej imię i tytuł.
![]() |
Odcisk pieczęci z imieniem Pu-abi; fot. British Museum, obiekt 121544, CC BY-NC-SA 4.0 |
W pierwszej kolumnie od prawej dwoma znakami klinowymi zapisano imię. Woolley odczytał je jako Szub-ad, późniejsi uczeni skorygowali odczytanie pierwszego znaku, a jednocześnie uznali, że całość to imię akadyjskie, w brzmieniu: Pu-abi (bardziej poprawnie: Pu-abum), podczas gdy po sumeryjsku brzmiałoby: Pu-ad. Oznacza ono „Usta ojca”. Trudno powiedzieć, na jakiej podstawie uznano, że nosiła akadyjskie imię. Żyła i zmarła w sumeryjskim mieście, nic w jej pochówku nie wskazuje na akadyjskie pochodzenie. Gdyby jej imię interpretować jako sposób oznajmienia, że jest córką akadyjskiego władcy i reprezentuje go wobec sumeryjskiego społeczeństwa Ur, byłoby raczej niefortunnym wyborem. Podkreślałoby jej obcość. Wiemy tymczasem, że kiedy akadyjski król Sargon swoją jedyną córkę ustanowił arcykapłanką sanktuarium boga Nanny w Ur, przyjęła wówczas sumeryjskie imię: Enheduanna. Podobnie setki lat później babiloński król Nabonid mianował na to stanowisko swoją córkę, która przyjęła wtedy sumeryjskie imię: Ennigaldi-Nanna. W obu przypadkach wręcz nie znamy ich pierwotnych imion. Najprościej przyjąć, że Pu-abi (pozostańmy przy tej powszechnie przyjętej formie) była po prostu Sumeryjką i nosiła sumeryjskie imię.
W drugiej kolumnie inskrypcji na pieczęci znajduje się dwuznakowe słowo. Pierwszy ze znaków klinowych, trójkąt z kreseczką w środku, kiedy występuje osobno, oznacza kobietę (SAL/MUNUS), drugi, prostokąt z dwiema kreseczkami, oznacza szatę (TUG), zaś połączone tworzą sumerogram NIN, co tłumaczy się jako „Pani”. Mógł oznaczać królową, arcykapłankę lub szlachetnie urodzoną damę.
To wszystko: „Pani Pua-bi”. Zupełnie inaczej niż w przypadku żon królów, kiedy oprócz ich imion podawano imiona ich mężów, na przykład „Baranamtara, żona Lugalandy, władcy Lagasz”.
Na wszystkich trzech pieczęciach Pu-abi wyryto podobne sceny: bankiety z jej udziałem, ale tylko tę jedną pieczęć opatrzono napisem. Na pozostałych dwóch z nieznanego powodu nie zapełniono całej powierzchni walca rysunkiem. ale mimo to pozostawiono puste prostokąty, jak gdyby miejsca przeznaczone na imię i tytuł.
Uczty przedstawiono na pieczęciach w dwóch poziomych pasach rysunków, Pu-abi za każdym razem pokazano w górnym z nich, ważniejszym. Siedzi na krześle bardziej ozdobnym niż krzesła pozostałych osób, otoczona przez służące. Reszta służby obsługuje gości, przynosi napoje i jedzenie. Żaden z ucztujących mężczyzn nie został ukazany jako dorównujący jej rangą. Na jednej z pieczęci w bankiecie Pu-abi biorą udział wyłącznie kobiety, a rozrywkę zapewnia im harfistka.
Ani inskrypcja, ani sceny na pieczęciach nie dają więc podstaw do przypuszczeń, że Pua-bi była żoną jakiegoś króla, wręcz przeciwnie, sugerują jej samodzielną wysoką pozycję. Być może była arcykapłanką? A może panującą królową?… Imię „Usta ojca” oznaczałoby wówczas, że była dziedziczką tronu swego ojca, króla Ur. Pierwszą w historii kobietą sprawującą władzę królewską.


