Bonifacy skończył czytać opatrzony pieczęcią list, zmrużył oczy i uśmiechnął się złośliwie. Nareszcie! Wergiliusz zostanie upokorzony i z pewnością nikomu w głowie nie postanie, by powierzyć mu w przyszłości oficjalne rządy nad diecezją, którą faktycznie zarządzał, wyświęcić na biskupa. Może nawet utraci władzę nad opactwem salzburskim, albo i… Bonifacy uśmiechnął się szerzej. Poprzednia interwencja u papieża, kiedy opat Wergiliusz sprzeciwił się jego żądaniu — jego, arcybiskupa Germanii, papieskiego legata! — i odmówił dokonania powtórnych chrztów osób, które bawarski kapłan ochrzcił „w imię ojczyzny, córki i Ducha Świętego”, spaliła na panewce, ale teraz…!
Dyscyplina kościelna to jedno, lecz herezja… Tym razem Jego Świątobliwość Zachariasz poparł go całkowicie i obdarzył pełnym zaufaniem. Nakazywał, że jeśli sprawa błędnych poglądów opata się potwierdzi, Bonifacy ma zwołać synod, a jeżeli doprowadzony na przesłuchanie Wergiliusz nie wyprze się — jak to było? biskup zerknął do listu — „przewrotnej i grzesznej nauki, którą głosił przeciw Bogu i własnej duszy”, wówczas zgodnie z kanonami ma go pozbawić godności duchownej i wyrzucić z Kościoła.
Dobrze mieć swoich ludzi, którzy to i owo zasłyszą. Miałżeby istnieć inny świat i inni ludzie pod ziemią, którym przyświeca tam słońce i księżyc?! Cóż za bałamuctwa! Święty Augustyn, najznamienitszy z chrześcijańskich myślicieli, nie bez powodu pisał: „Baśniom o antypodach, tj. ludziach z przeciwnej strony ziemi (…) i że ci ludzie stąpają po ziemi, która jest pod naszymi nogami z tamtej strony — nie ma podstawy do wierzenia”. Bo przecież „choćby uważać świat za kulisty“ — choćby nawet! zatchnął się Bonifacy — „lub choćby się tego jakoś i dowiodło, nie wynika jeszcze z tego, żeby po tamtej stronie wśród wód bezmiaru był też ląd jaki, a choćby i był — niekoniecznie ludzie tam być mają. Bo w żaden sposób nie może się mylić to Pismo, które udowadnia prawdę opowiedzianych przez siebie dziejów, a udowadnia tym, iż spełniają się jego przepowiednie; zbyt zaś trudno jest pogodzić się z twierdzeniem, że ludzie jacyś z tej części ziemi, przebywszy niezmierzone przestrzenie oceanu, mogli, żeglując, dotrzeć tam, aby i tam rozszerzać rodzaj ludzki od Adama pochodzący”.
W przeciwieństwie do żyjącego na przełomie IV i V wieku, powątpiewającego Augustyna, który dopuszczał kulistość Ziemi tylko warunkowo, starożytni greccy myśliciele przyjmowali ją jako ustalony pewnik na długo przed powstaniem chrześcijaństwa. Na przełomie epoki klasycznej i okresu hellenistycznego, w czasach Aleksandra Wielkiego i Arystotelesa, przekonanie o kulistości Ziemi było już w zasadzie powszechne wśród filozofów i innych osób bliżej zajmujących się zagadnieniem jej kształtu. Uzasadniały je zarówno argumenty filozoficzne i różne przesłanki, jak i dowody, dostępne każdemu, kto podróżował w odległe strony i bacznie obserwował niebo lub korzystał z ksiąg, w których opisano takie obserwacje.
Zauważono też, że im dalej na północ, w stronę bieguna, tym klimat zimniejszy, a krainy coraz mniej nadają się do zamieszkania, aż poza wyspę Thule na odległej północy, za którą rozciąga się Cronium, zamarznięte morze. Z drugiej strony, im dalej na południe, w stronę równika, tym goręcej; nie bez powodu Etiopowie, czarnoskórzy ludzie mieszkający na południe od Egiptu, otrzymali swe miano, oznaczające „spalone twarze”. Ziemia i morze w okolicach podbiegunowych są więc zamarznięte, a w okolicach równikowych, jak sobie wyobrażano, przeciwnie, ziemia jest spalona od słońca i całkowicie martwa, a morze wrze od gorąca. A skoro Ziemia jest kulą, rozumowano, a znane, nadające się do zamieszkania i zamieszkałe krainy znajdują się na jej północnej półkuli w umiarkowanym, sprzyjającym ludziom klimacie, to co może znajdować się po przeciwnej, niedostępnej stronie globu?
Kulistość sama nasuwa myśl o symetrii, więc spekulowano, że okolice bieguna południowego są również zimne, zamarznięte, a pomiędzy nimi a nienadającą się do życia strefą równikową rozciąga się symetrycznie druga, południowa strefa umiarkowana. W niej zapewne jakiś ląd lub lądy, bo dlaczegóż miałyby istnieć tylko na północnej półkuli. A skoro tamtejsze warunki są takie jak tutejsze, to i z całą resztą musi być podobnie: rosną tam drzewa i inne rośliny, żyją zwierzęta i ludzie. Mimo że nigdy do nich nie dotrzemy ani oni do nas, bo wrzące okolice równika stanowią barierę nie do przebycia, Antypodzi, czyli Przeciwstopcy, istnieją — to logiczny wniosek z kulistości Ziemi.
Tej powstałej w późnej starożytności koncepcji Antypodów, ludzi żyjących po przeciwnej stronie kuli ziemskiej, Kościół nie mógł zaakceptować: rodziła kłopotliwe kwestie, których wyjaśnienia musiałby być sprzeczne z Biblią. Cała ludzkość pochodziła przecież od pierwszych prarodziców, Adama i Ewy, i cała była skażona grzechem pierworodnym wskutek grzechu nieposłuszeństwa Adama i Ewy, grzechem, który następnie został odkupiony przez Chrystusa dla całej ludzkości. A Antypodzi? Skąd się wzięli? Gdyby istnieli, nie mogliby pochodzić od Adama i Ewy, bo przecież nie mogli z naszej części świata dotrzeć do swych krain, nie mogli przedostać się przez zabójczą strefę równikową ani w jedną, ani w drugą stronę. Nie pochodząc od Adama i Ewy, nie mogliby dziedziczyć grzechu pierworodnego. Przez kogo zostali stworzeni? czy ich pierwsi prarodzice także zgrzeszyli?
Koncepcję wrzącej strefy równikowej obaliły podróże morskie w czasach wielkich odkryć geograficznych. W roku 1471 portugalscy żeglarze João de Santarém i Pedro Escobar, płynąc wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki, jako pierwsi Europejczycy w historii przekroczyli równik.
Nie wiemy, czy Bonifacy zwołał synod w celu osądzenia Wergiliusza, nie zachowały się żadne dokumenty, które by na to wskazywały. Wergiliusz w jakiś sposób oczyścił się z zarzutu herezji, nadal cieszył się poparciem bawarskiego księcia Odylona i wciąż niełatwo byłoby zdjąć go z urzędu opata pod błahym pretekstem. Doczekał śmierci Bonifacego i rok później został wyświęcony na biskupa Salzburga.
Bonifacy, Wergiliusz i Zachariasz zostali świętymi Kościoła katolickiego.
![]() |
Kosmas Indikopleustes, „Chrześcijańska topografia wszechświata” (VI w.), ilustracja w zamierzeniu wyśmiewająca absurd kulistej Ziemi i Antypodów. |
Listy papieża Zachariasza do Bonifacego z 1 lipca 746 i 1 maja 748, dostępne w „Briefe des Bonifatius. Willibalds Leben des Bonifatius” 1968.
Augustyn z Hippony, „Państwo Boże” XVI 9, przeł. ks. Władysław Kubicki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz