piątek, 30 marca 2012

Nikomu nie mówcie

[Początek opowieści w poprzedniej notce]

Podczas pożegnania Salomon obdarował Makedę skarbami, a na osobności zdjął palca pierścień i dał jej, by o nim nie zapominała. Królowa powróciła do kraju. Dziewięć miesięcy po pamiętnej nocy urodziła syna, zwanego później Menelikiem. Chłopiec podrastał, dopytywał się o ojca, a Makeda niechętnie objaśniała mu, że jest nim Salomon, królujący w dalekim kraju, odległym o wiele tygodni uciążliwej podróży. Kiedy Menelik dorósł i postanowił odwiedzić Izrael i poznać swego ojca, matka wreszcie zgodziła się. Nakazała przygotowanie karawany, prowiantu i podarunków, przekazała synowi pierścień Salomona jako znak jego pochodzenia, a odebrawszy od niego przysięgę, że powróci, wyprawiła w drogę.

Salomon z radością przyjął syna. Kiedy jednak usłyszał o prośbie Makedy, by namaścił Menelika na króla Etiopii, wzburzył się. „Syn należy do ojca” – przekonywał – „nie oddam syna królowej”. Najstarszy, pierwszy z rodu, nie powróci na południe, ale obejmie po ojcu tron Izraela. Długo przekonywał Menelika, że lepiej zrobi pozostając w dostatnim, bogatym kraju ojca, gdzie znajduje się świątynia Boga i Arka Przymierza, i gdzie przebywa Bóg. Syn jednak tęsknił za krajem, w którym się urodził i wychował, nie nawykł do jedzenia i klimatu Izraela i twardo nalegał na swój powrót do matki w Etiopii. Salomon miał już potomka, młodszego od Menelika, lecz z prawowitej, poślubionej żony. Królowi nie udało się przekonać syna, więc zebrał swoich doradców, starszyznę oraz kapłanów. Zachęcił ich do pomysłu, by tak jak w Izraelu oni sprawują urzędy i są podporą jego królewskiej władzy, tak ich pierworodni synowie udaliby się z jego pierworodnym synem do Etiopii, gdzie sprawowaliby te same urzędy i byli starszyzną u jego boku. Następnie Salomon namaścił Menelika na króla Etiopii, pobłogosławił go i nakazał przygotowania do odjazdu.

Synowie wielmożów, którzy mieli wyruszyć z Menelikiem, byli przygnębieni koniecznością opuszczenia rodzin. Najbardziej martwili się pierworodni synowie kapłanów. Poświęcono ich służbie Bogu, wychowano w oddaniu dla Arki, mającej cudowne moce świętej skrzyni, wykonanej na rozkaz Boga. Skrzyni, w której przechowywano dwie kamienne tablice z dziesięcioma przykazaniami. Do tej pory synowie kapłanów wiernie sprawowali swoje obowiązki w świątyni, a teraz mieli opuścić Jerozolimę, świątynię i Arkę, największą świętość, której służyli. Młodzi ludzie powzięli śmiały plan. Arka znajdowała w najświętszym miejscu, w pomieszczeniu, do którego tylko raz w roku wchodził najwyższy kapłan, by złożyć ofiarę za cały lud. Osłonięta trzema warstwami zasłon, pozostawała ukryta przez ludzkim wzrokiem, zaś pierworodny syn arcykapłana, jako zastępca swego ojca, miał klucze do wszystkich pomieszczeń świątynnych… Spiskowcy opłacili wykonanie odpowiednich elementów, po czym w nocy udali się do świątyni. Zabrali Arkę i pozostawili na jej miejscu zmontowaną z przyniesionych części atrapę, którą okryli zasłonami. Skradzioną świętość owinęli tkaniną i ukryli u siebie do czasu wyjazdu.

Replika Arki Przymierza. Foto: BRBurton.

Kiedy wyjeżdżali z miasta, nikt z żegnającego ich tłumu ludzi nie podejrzewał, że na jednym z wozów, pomiędzy różnymi sprzętami i odzieżą, opuszcza Jerozolimę największa świętość Izraela.

W ten sposób Arka trafiła do Etiopii, gdzie na jej uroczyste powitanie wyszły uradowane tłumy. Po wspaniałych uroczystościach Makeda przekazała tron synowi, który został pierwszym „królem królów” Etiopii. Kiedy wyruszał na wojnę, Arka towarzyszyła mu w wyprawie i zapewniała zwycięstwa, a „nie było nikogo, kto by go zwyciężył, a tylko on sam zwyciężał”. Salomon odkrył kradzież, ale nie zdołał dogonić syna i odzyskać Arki. Długo biadał nad utratą świętości. Wreszcie stwierdził, że zabranie Arki byłoby niemożliwe wbrew woli Boga. Dla uniknięcia wstydu i upokorzeń dla siebie i swego ludu, potajemnie zaprzysiągł w świątyni wszystkich, którzy o tym wiedzieli, aby nikt z nich nie ujawnił, co się stało.

Tak kończy się przekazywana przez pokolenia opowieść o królu Salomonie, królowej Makedzie i ich synu Meneliku, pierwszym cesarzu Etiopii. Jego następcy i potomkowie, kolejni cesarze Etiopii aż do ostatniego z nich, Haile Selassie I, szczycili się pochodzeniem od Salomona i nosili oficjalny tytuł „Zwycięski Lew Plemienia Judy”.

A Arka? Według Etiopczyków do dziś pozostaje w Etiopii.


Kebra Nagast czyli Chwała królów Abisynii, tłum. Stefan Strelcyn, Warszawa 1956.

czwartek, 29 marca 2012

Słona noc

Makeda nie mogła zasnąć. Uczta była wspaniała, ale ryby zbyt słone, mięso stanowczo za mocno przyprawione pieprzem. Wspomniała wyścielone purpurą łoże biesiadne, miękkie, wzorzyste dywany, wonne olejki, zapach piżma i cynamonu. Przepych godny największego władcy, jednak te potrawy… Po raz kolejny obróciła się na posłaniu, bezskutecznie próbując koniuszkiem języka zwilżyć wyschnięte usta.

Ostrożnie wstała z posłania i przez chwilę wpatrywała się w półmrok. W królewskiej komnacie, tuż przy łożu władcy, stał dzban świeżej, chłodnej wody, pamiętała dobrze, jak po uczcie stawiał go tam służący. Tylko kilkanaście kroków. Cicho przemknęła po posadzce, podeszła do naczynia i zerknęła na króla. Spał twardym snem. Sięgnęła po dzban, wzięła stojącą obok czarkę, napełniła wodą i podniosła do ust. Nie zdążyła zareagować, kiedy mężczyzna zerwał się z posłania i chwycił ją za rękę…

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych władze Izraela stanęły przed nietypowym problemem. Według obowiązującego Prawa Powrotu każdy Żyd ma prawo do powrotu do ojczyzny swoich przodków, osiedlenia się w Izraelu i otrzymania obywatelstwa. Przysługuje ono każdemu, kto ma żydowskich rodziców lub dziadków albo przyjął judaizm. Czy Prawo Powrotu miały również tysiące osób z odległej Etiopii? Wśród dominującej chrześcijańskiej ludności kraju, na północy Etiopii, w kilkuset wioskach mieszkało sto tysięcy ludzi określających się mianem Beta Israel, Domem Izraela. Najważniejsze ich święte pisma stanowiło Pięć Ksiąg Mojżeszowych, czyli Tora, chociaż była im znana wyłącznie w ich własnym języku. Korzystali też z innych ksiąg biblijnych. Od setek lat zbierali się w domach modlitwy na czytanie Tory i składanie ofiar, jedli tylko żywność dozwoloną prawem mojżeszowym, nie zawierali małżeństw z osobami spoza wspólnoty religijnej, praktykowali obrzezanie w ósmym dniu po urodzeniu, przestrzegali przepisów o nieczystości rytualnej związanej z porodem i śmiercią. Ściśle zachowywali szabat, świętowali żydowskie święta: Paschę, z ofiarą z baranka, Święto Szałasów upamiętniające wędrówkę z Egiptu, Święto Żniw, noworoczne święto Rosz ha-Szana, Dzień Pojednania, Jom Kippur…

Święta księga używana przez Beta Israel, napisana w języku gyyz
Święta księga używana przez Beta Israel, napisana w języku gyyz.

Ale Beta Israel nie znali wielu istotnych ksiąg biblijnych, choć do ich świętych pism należały inne starożytne żydowskie teksty religijne, które nie weszły do kanonu. Nie mieli pojęcia o tradycjach zapisanych w powstałej w III wieku Misznie, ani o reszcie Talmudu. Nie obchodzili świąt upamiętniających wydarzenia, jakie zaszły po wygnaniu do niewoli babilońskiej, takich jak Purim czy Chanuka. Na domiar kłopotu byli… ciemnoskórzy, jak inni mieszkańcy Afryki. Czy rzeczywiście byli Żydami, czarnymi Żydami? Skąd się wzięli?

Kessim, religijni przywódcy Beta Israel. Modlitwa za rodaków. Foto: Dalila.

W Etiopii od stuleci opowiadano następująca historię, spisaną w księdze Kebra Nagast, czyli „Chwała Królów”:

Kiedy pochodzący z plemienia Judy wielki król Izraela, Salomon, rozpoczął budowę wspaniałej świątyni w Jerozolimie, rozesłał wieści do kupców ze wszystkich stron świata, że zapłaci złotem i srebrem za wszystkie materiały potrzebne do ukończenia dzieła. Kupiec z dalekiego południa, który dostarczył cenne, egzotyczne materiały, zdziwił się nie tylko hojnością wynagrodzenia. Wielkie wrażenia wywarły nam nim bogactwa, ale też mądrość i sprawiedliwość rządów Salomona nad poddanymi. Powróciwszy do swego kraju kupiec z przejęciem opowiadał swojej władczyni, królowej Makedzie, o tym, co widział. Przez kolejne dni słuchała opowieści o wspaniałym królu, aż wreszcie zafascynowana postacią Salomona, postanowiła wyruszyć w daleką podróż, by go poznać i okazać swój szacunek. Karawana z setkami wielbłądów, osłów i mułów, obładowanych zapasami, wonnościami, złotem i drogocennymi kamieniami, wyruszyła w drogę. Po półrocznej podróży królowa ze swoim orszakiem dotarła do Jerozolimy.

Tak rozpoczął się pobyt Makedy, królowej Etiopii u Salomona, władcy Izraela. Wydarzenia, które biblijna Pierwsza Księga Królów oraz Druga Księga Kronik wspominają jako wizytę królowej Saby.

Orszak królowej Makedy.

Salomon z radością ugościł Makedę w swoim pałacu i spędzał z nią wiele czasu na rozmowach. W jej kraju czczono święte drzewa, wizerunki bóstw, głazy i ciała niebieskie. W rozmowach przekonał królową do porzuceniu kultu słońca i oddawania czci jedynemu Bogu, stwórcy słońca.

Mijały miesiące, a Salomona coraz bardziej ujmowała niezwykła uroda, mądrość i osobowość Makedy. Kiedy oznajmiła, że ma zamiar wrócić już do swojego kraju, uprzytomnił sobie jasno, że nie ma jeszcze następcy tronu. W przeddzień jej wyjazdu zaprosił Makedę na wspaniałą ucztę pożegnalną, na którą specjalnie kazał przygotować słone i pikantne potrawy oraz kwaśne, doprawione octem napoje. Wieczorem po zakończeniu uczty i odprawieniu służby, zanim udali się na spoczynek próbował nakłonić ją spędzenia wspólnej nocy miłosnej. Kiedy odmówiła i poprosiła, żeby przysiągł, że nie weźmie jej siłą, Salomon obiecał, że złoży taką przysięgę, jeśli ona w zamian również coś mu przysięgnie… On nie weźmie tego, co jej, ona nie weźmie tego, co jego. Nie weźmie jej bez jej zgody, jeśli ona nie zabierze bez jego zgody niczego, co do niego należy. Makedę rozbawiła taka propozycja. Miała bez liku skarbów, w jej królestwie niczego nie brakowało, co mogłaby chcieć po kryjomu zabrać Salomonowi? Na jego nalegania w końcu zgodziła się i wzajemnie sobie przysięgli. Makeda udała się na spoczynek, ale po słonych i ostrych potrawach pragnienie nie dawało jej spokoju. Zakradła się do dzbana z wodą, który przemyślny król kazał ustawić tuż obok swojego łóżka. Na to tylko czekał Salomon…

Salomon i Makeda.

[Dalszy ciąg opowieści w następnej notce]


Kebra Nagast czyli Chwała królów Abisynii, tłum. Stefan Strelcyn, Warszawa 1956.

piątek, 2 marca 2012

Roztrwonione bogactwa

Według ewangelii Mateusza w Betlejem przychodzący ze wschodu Mędrcy, których przywiodła gwiazda (w oryginale magoi, czyli „magowie”, perskie słowo oznaczające wówczas kapłanów-astrologów, przepowiadających zdarzenia z układu gwiazd) przynieśli w darze nowo narodzonemu Jezusowi wspaniałe skarby:

I wszedłszy w dom, znaleźli dzieciątko z Maryją, matką jego, a upadłszy, pokłonili mu się, i otworzywszy skarby swoje, ofiarowali mu dary: złoto i kadzidło i myrrę.
Mt 2:11 (BG)

Przybysze wędrowali z daleka i przynieśli dary odpowiednie do królewskiej godności niemowlęcia. Nagle Józef i Maria mieli do dyspozycji majątek o wielkiej wartości.

Pokłon trzech króli, Jan de Bray 1658
Pokłon trzech króli, Jan de Bray 1658.

Czterdzieści dni po urodzeniu syna Maria udała się do świątyni, żeby przez złożenie ofiary dokonać rytualnego oczyszczenia po porodzie, jak nakazywały zasady Prawa Mojżeszowego.

Powiedz synom Izraelskim, i rzecz: „Niewiasta, która by poczęła i urodziła mężczyznę, nieczysta będzie przez siedem dni: według dni, których odłączona bywa dla choroby swej, nieczysta będzie. A dnia ósmego obrzezane będzie ciało nieobrzeski jego. Ale ona przez trzydzieści dni i trzy dni zostanie we krwi oczyszczenia; żadnej rzeczy świętej nie dotknie się, i ku świątnicy nie pójdzie, aż się wypełnią dni oczyszczenia jej. A jeźli dzieweczkę urodzi, nieczysta będzie przez dwie niedziele według oddzielenia swego, a sześćdziesiąt dni i sześć dni zostanie we krwi oczyszczenia swego.
A gdy się wypełnią dni oczyszczenia jej po synu albo po córce, przyniesie baranka rocznego na ofiarę całopalenia, i gołąbiątko, albo synogarlicę na ofiarę za grzech do drzwi namiotu zgromadzenia do kapłana; Którego ofiarować będzie przed obliczem Pańskiem, i oczyści ją; a tak oczyszczona będzie od pływania krwi swojej. Tać jest ustawa tej, która porodziła mężczyznę albo dzieweczkę. A jeźli nie przemoże dać baranka, tedy weźmie parę synogarlic, albo parę gołąbiąt, jedno na ofiarę całopalenia a drugie na ofiarę za grzech; i oczyści ją kapłan, a tak oczyszczona będzie”.
Kpł 12:2-8 (BG)

Otrzymane złoto, kadzidło i mirra z pewnością wystarczały na kupno baranka, i to nie jednego. Jednak inny ewangelista, Łukasz, twierdzi, że Józef i Maria złożyli w ofierze parę ptaków, co oznacza, że nie było ich stać na baranka.

A gdy się wypełniło ośm dni, aby obrzezano ono dzieciątko, tedy imię jego nazwane jest Jezus, którem było nazwane od Anioła, pierwej niż się w żywocie poczęło. Gdy się też wypełniły dni oczyszczenia jej według zakonu Mojżeszowego, przynieśli go do Jeruzalemu, aby go stawili Panu, (Tak jako napisano w zakonie Pańskim: że wszelki mężczyzna, otwierający żywot, świętym Panu nazwany będzie). A żeby oddali ofiarę według tego, co powiedziano w zakonie Pańskim, parę synogarlic, albo dwoje gołąbiąt.
Łk 2:21-24 (BG)

Jak to się stało, że w tak krótkim czasie rodzina Jezusa utraciła bogactwa otrzymane od mędrców ze wschodu?

Jedno z popularnych wyjaśnień brzmi następująco: zaraz po tym, kiedy mędrcy złożyli hołd i przekazali swoje dary, Józef dostał we śnie od anioła polecenie, żeby natychmiast uciec z rodziną do Egiptu, gdyż król Herod zamierza zabić dziecko. Józef z Marią i Jezusem pozostawali w Egipcie aż do śmierci Heroda (Mt 2:13-15). Bogactwa otrzymane od mędrców zostały zużyte na koszty utrzymania w Egipcie. Kiedy Herod zmarł, rodzina, znowu biedna, udała się z powrotem do Judei, gdzie w świątyni jerozolimskiej złożyli ofiarę oczyszczenia.

Oprócz poważnych wątpliwości, czy ucieczka do Egiptu rzeczywiście miała miejsce, istnieje solidny, wymierny argument przeciwko powyższemu wyjaśnieniu. Mędrcy ze wschodu przebyli długą drogę, żeby oddać hołd nowo narodzonemu „królowi żydowskiemu” (Mt 2:2), przywożąc mu w darze skarby odpowiednie dla godności królewskiej. Wonna żywica mirra, podobnie jak żywica innego drzewa z rejonu Jemenu i Somalii, kadzidło, była wówczas bardzo cenna. Grudki tych egzotycznych produktów były warte tyle, co złoto o tej samej wadze. Łatwiej nam będzie skoncentrować się na samym złocie.

Żeby łatwiej uzmysłowić sobie możliwą wielkość i wartość daru od mędrców, spróbujmy wyobrazić go sobie w postaci jaką dobrze znamy – jako pewną liczbę monet ze złota. Ile takich monet mędrcy mogli ofiarować jako dar dla króla: jedną? dwie? pięć? dwadzieścia? A może sto?

Od lewej:
  1. aureus Augusta: średnica ok.20mm, masa ok.7,8 g
  2. współczesna moneta o nominale 50 groszy: średnica 20,5mm, masa 3,94 g
  3. współczesna moneta o nominale 2 złote: średnica 21,5mm, masa 5,21 g
  4. współczesna moneta o nominale 5 złotych: średnica 24mm, masa 6,54 g

Złota moneta Imperium Rzymskiego nazywała się aureus (dosłownie: „złoty”). Miała średnicę nieco mniejszą od współczesnej 50-groszówki, ale była od niej dwukrotnie cięższa. Jej wartość w stosunku do monet bitych z innych metali przedstawiała się następująco:

1 aureus = 25 denarów = 100 sesterców = 400 asów

Denary bito ze srebra, ważyły ok. 3,80 grama. Sesterce wybijano z brązu, zaś asy z miedzi.

Roczny żołd rzymskiego legionisty wynosił od czasów Cezara 225 denarów, tj. 9 aureusów. Dzienny koszt podstawowej żywności dla dorosłej osoby wynosił 3 asy (rocznie prawie 70 denarów). Podstawą wyżywienia był chleb, dietę uzupełniano przede wszystkim fasolą lub soczewicą oraz oliwą, do posiłku pito tanie, cienkie wino. Przykładowe ceny:

  • bochenek chleba – 1 as
  • litr wina – 1 as
  • tunika – 4 denary

Oprócz zakupu żywności niezbędne były wydatki na odzież i inne artykuły, zaś roczne koszty utrzymania gospodarstwa domowego w państwie rzymskim w czasach Augusta szacuje się następująco:

  • Kato Starszy: utrzymanie 1 niewolnika – 78 denarów
  • Kato Starszy: 1 pracownik i jego rodzina – 250 denarów
  • Brunt: 4 osoby (144 modii pszenicy) – 270 denarów
  • Ben-David: 6 osób (Palestyna) – 250-300 denarów
  • Pompeje: 3 osoby (plus 1 niewolnik) – 570 denarów
Osiemnaście monet 50-groszowych w dłoni i na dnie kasetki.
Jako złote aureusy byłyby dwuletnim żołdem legionisty.

Warto zwrócić uwagę, że rynkowe ceny zboża, podstawy wyżywienia, były w Italii znacznie wyższe niż w Palestynie, gdzie z kolei były wyższe niż w Egipcie, „spichlerzu Imperium”, z którego sprowadzano ogromne ilości pszenicy dla wyżywienia Rzymu. Równocześnie podane wyżej szacunki nie obejmują kosztów zakwaterowania, które były wysokie w miastach, szczególnie w stołecznym, przeludnionym Rzymie, ale znacznie niższe na wsi. W Egipcie, gdzie domy budowano z suszonej na słońcu cegły, zbudowanie domu kosztowało niewiele, a koszty zakwaterowania wynosiły około 20 drachm rocznie. Kwotę wyraża się w egipskich drachmach, ponieważ w Egipcie nie używano monet rzymskich.

W Egipcie za czasów Ptolemeuszy używano monet srebrnych i brązowych:

1 tetradrachma = 4 drachmy = 24 obole

Cenne metale sprowadzano z zewnątrz, więc drachmy i drobniejsze monety wykonywano z brązu, a tetradrachmy nie były bite z czystego srebra, lecz ze stopu. Kiedy po śmierci królowej Kleopatry Rzymianie przyłączyli Egipt do swojego państwa jako kolejną prowincję, tetradrachma egipska ważyła około 13 gramów, ale zawierała tylko około 45% srebra i miała przeliczeniową wartość nieco ponad 1,5 denara. Nawet mimo tego, monety zawierające złoto lub srebro zastrzeżono tylko dla urzędników państwowych i kupców. Dlatego w Egipcie, inaczej niż w przypadku innych prowincji rzymskich, zdobywcy nie starali się wprowadzić własnych pieniędzy, ale pozostawili bez zmian egipski system monetarny. Wyemitowano tylko nowe monety z brązu w ramach zastanego systemu. Przez pierwsze 50 lat rzymskiego panowania posługiwano się dotychczasowymi „posrebrzanymi pieniędzmi”, wybitymi za czasów Kleopatry. August zaostrzył nawet przepisy obowiązujące za czasów Ptolemeuszy i zakazał importu złotych i srebrnych monet do Egiptu, żeby zapobiec rozregulowaniu systemu. W końcu, po dziesięcioleciach użytkowania srebrne monety były w tak opłakanym stanie, że następca Augusta, Tyberiusz, zdecydował się na produkcję w aleksandyjskiej mennicy nowych tetradrachm, jeszcze bardziej obniżając w nich zawartość srebra.

Pokłon króli, Biblia Pauperum Albrechta Pfistera
Pokłon króli, Biblia Pauperum, drukarnia Albrechta Pfistera, rok 1462/1463.

Faktycznie zatem Józef i Maria nie mogli w Egipcie płacić za utrzymanie złotymi monetami, nie mogli ich wwieźć do kraju. Pozostańmy jednak przy nich jako obrazowej formie ilości i wartości otrzymanego w darze złota. Kwota 20 drachm egipskich na mieszkanie to równowartość 13 denarów, a więc stosunkowo niewiele podnosi roczny koszt utrzymania. Pełny koszt utrzymania rodziny trzech dorosłych osób w Egipcie w czasach rzymskich szacuje się na około 350 drachm rocznie (równowartość 130 denarów) dla rodziny żyjącej w skrajnym ubóstwie, na poziomie zapewniającym zaledwie utrzymanie się przy życiu, oraz 750-1000 drachm rocznie (równowartość 280-375 denarów) na poziomie „szanowanego rzemieślnika”. Utrzymanie dziecka na tyle dużego, żeby żywić je tym samym, co dorosłych, kosztowało około 60 drachm rocznie. Jeśli dziecko było małe, karmione piersią, koszt był znacząco niższy, choć z drugiej strony, jeśli matce brakowało pokarmu, na wynagrodzenie dla mamki trzeba było wydać 5-7 drachm miesięcznie, czyli 70-80 drachm rocznie.

Sto monet 50-groszowych w dłoni i na dnie kasetki.
Jako złote aureusy wystarczyłyby na kilka lat utrzymywania rodziny.
Czy pełna kasetka aureusów wystarczy na 30 lat?

Jak widzimy, dla dwojga dorosłych z dzieckiem wystarczała kwota około 600-800 drachm (równowartość 225-300 denarów, czyli 9-12 złotych aureusów), żeby żyć na przyzwoitym poziomie przez rok, bez pracy, czy to najemnej, czy we własnym ogrodzie lub na polu. Oznacza to, że za jedną złotą monetę można było utrzymać rodzinę: Józefa, Marię i małego Jezusa, przez cały miesiąc.


K. W. Harl, Coinage in the Roman economy, 300 B.C. to A.D. 700, 1996.

E. Stegemann, W. Stegemann, The Jesus movement: a social history of its first century, 1999.

E. Fox, Meager Returns: Agricultural Wages in Roman Egypt, 2007.

W. Scheidel, Real wages in Roman Egypt: A contribution to recent work on pre-modern living standards, 2008.