wtorek, 20 września 2011

Jam jest Szutruk-Nahhunte

W zapadającej w pamięć scenie filmu Klub Imperatora nauczyciel historii klasycznej, profesor William Hundert, zaczyna pierwszą lekcję z nowym rocznikiem młodzieży. Prosi jednego z uczniów o przeczytanie tekstu z drewnianej tabliczki wiszącej nad wejściem do klasy. Zacinając się, uczeń czyta:

Jam jest Szutruk-Nahunte, król Anszandu i Suzy, władca kraju Elamu. Zniszczyłem Sippar, wziąłem stelę Niran-Sina i zabrałem do Elamu, gdzie postawiłem ją jako dar mojemu bogu.
Szutruk-Nahunte – 1158 p.n.e.

Profesor Hundert komentuje tekst następująco: "Szutruk-Nahunte – czy ktoś może o nim coś powiedzieć?". Zapada cisza. "Można korzystać z podręczników". Kilku uczniów zaczyna wertować swoje książki, a nauczyciel kontynuuje: "Ale tam go nie znajdziecie. Szutruk-Nahunte! Król! Władca Elamu! Zniszczył Sippar! Zobaczcie, jego czynów nie ma w żadnym podręczniku do historii. Czemu? Ponieważ ogromna ambicja i podboje bez wkładu do wspólnego dobra są bez znaczenia. Jaki będzie wasz wkład? Jak zapamięta was historia? Szutruk-Nahunte… zupełnie zapomniany".

Rzeczywiście, imienia Szutruk-Nahhunte nie znajdziemy w podręcznikach szkolnych. Nie ma w nich nawet nazwy potężnego państwa, którym władał – Elamu, chociaż jego dzieje są dłuższe niż historia Polski. Podobnie nie ma w szkolnych podręcznikach wzmianki o państwie Hetytów i jego władcach. Znajdziemy w nich za to efemeryczne królestwo Izraela oraz jego królów Dawida i Salomona, którzy nie wnieśli do historii ani szczypty więcej niż wielcy monarchowie Elamu, Urartu, Mitanni, Hetytów…

Państwo Elamu od najdawniejszych czasów handlowało, rywalizowało i walczyło z sąsiadami znad Tygrysu i Eufratu. Najazdy władców Sumeru, Akadu, Babilonii, Asyrii, dążących do podporządkowania sobie Elamu, przeplatają się z wyprawami władców Elamu na zachód i próbami podbicia tych krajów. Szutruk-Nahhunte, znany z wielu inskrypcji i wzmianek na tabliczkach babilońskich, to król-zdobywca. Zaatakował Babilonię i zajął ważne, prastare miasta: Sippar, Esznunnę i Kisz. Następnie zdobył Babilon i po ucieczce babilońskiego króla podporządkował sobie cały kraj, nakładając daninę na podbite miasta i wioski. Powstało Imperium Elamu.

Babilonia i Elam w XII wieku p.n.e.
Babilonia i Elam w XII wieku p.n.e.

Z wielkiej świątyni w Babilonie Szutruk-Nahhunte wywiózł do Suzy posąg boga Marduka. Z kolei ze świątyni w Uruk zabrał posąg bogini Nany. Posąg Marduka zostanie kilkadziesiąt lat później odzyskany przez Nabuchodonozora; posąg Nany uwolni dopiero armia asyryjska pięćset lat później. Wywożenie posągów bogów miało wówczas również znaczenie praktyczne: podbitą ludność pozbawiano w ten sposób ochrony lokalnego bóstwa, uprowadzonego do kraju zdobywców.

W stołecznej Suzie Szutruk-Nahhunte wzniósł wiele budowli, między innymi pałacową świątynię poświęconą Inszuszinakowi, głównemu bogowi kraju. Świątynia i miasto wypełniły się dziełami sztuki zwiezionymi z podbitych miast Mezopotamii. To właśnie wyróżnia Szutruka-Nahhunte wśród innych władców. Bydło, jeńcy, zdobione sprzęty, klejnoty, biżuteria to zwyczajne zdobycze wojenne. Szutruk-Nahhunte był pierwszym królem Elamu, który zbierał dzieła kultury z podbitych krajów. Kolekcjonował je z pełną świadomością ich historycznego znaczenia.

Stela Naram-Sina
Stela Naram-Sina, ok. 2250 r. p.n.e., Muzeum w Luwrze.
Foto: Steven Zucker

Ważnym przykładem jest stela upamiętniająca zwycięską wyprawę wojenną Naram-Sina, władcy żyjącego ponad tysiąc lat przed Szutrukiem-Nahhunte. Naram-Sin był wnukiem samego Sargona Wielkiego, założyciela dynastii akadyjskiej, twórcy pierwszego w dziejach wielkiego imperium, obejmującego całą Mezopotamię aż po Morze Śródziemne, państwa, które podbiło również Elam. Szutruk-Nahhunte zdobył pomnik chwały wyrzeźbiony przez wrogów i zdobywców Elamu, ale też znak potęgi starożytnego imperium. Nie zniszczył ani zabytku, ani oryginalnego tekstu widniejącego na steli, lecz nakazał umieszczenie po drugiej stronie własnego napisu.

Jam jest Szutruk-Nahhunte, syn Hallutusza-Inszuszinaka, umiłowany sługa boga Inszuszinaka, król Anszanu i Suzy, poszerzający swoje królestwo, obrońca Elamu, pan Elamu. Na rozkaz Inszuszinaka powaliłem Sippar. Pochwyciłem stelę Naram-Sina, zdobyłem i zabrałem wracając do Elamu. I ustawiłem ją jako dar dla mego boga, Inszuszinaka.

Górna część steli Naram-Sina
Górna część steli Naram-Sina.
Po lewej: widniejąca ponad głową władcy, częściowo wytarta inskrypcja (obramowana prostokątnym kształtem) sławi zwycięstwo Naram-Sina nad ludem Lulubejów z gór Zagros. Po prawej: inskrypcja upamiętniająca zdobycie Sippar przez Szutruka-Nahhunte i wywiezienie steli do Suzy. Foto: Steven Zucker

Spośród wielu zabytków pochodzących z kolekcji Szutruka-Nahhunte wymieńmy jeszcze tylko jeden, odkrytą w 1901 roku w Suzie słynną stelę ze zbiorem praw Hammurabiego:

Stela z Kodeksem Hammurabiego, ok. 1750 r. p.n.e., Muzeum w Luwrze.
Jedna ze zdobyczy Szutruka-Nahhunte, wywiezionych do Suzy.

 

Klub Imperatora (The Emperor's Club), USA 2002, reż. Michael Hoffman

piątek, 16 września 2011

Kapela świętego Marcina

Zima była surowsza niż zwykle. Tego roku mrozy miały okazać się śmiertelne dla wielu mieszkańców północnej Galii. Marcin poprawił się w siodle i szczelniej owinął się opończą. Żołnierze służą tam, gdzie wyśle ich Imperator. Civitas Ambianensium, miasto Ambianów, duże, dostatnie i spokojne, i tak było lepsze niż jakiś garnizon nad granicznym Renem. Dojeżdżając do bramy miejskiej ściągnął cugle. Pod murem trząsł się z zimna jakiś nędzarz bez odzienia, bezskutecznie prosząc przechodzących o wsparcie. Marcin miał tylko swoją broń. I wojskową opończę. Ściągnął ją z ramion i mieczem przeciął na pół. Jedną połówką okrył żebraka, drugą owinął się sam.

Marcin był synem trybuna armii rzymskiej. Urodził się w roku 316 w Panonii, czyli na terenie dzisiejszych Węgier. Zaledwie trzy lata wcześniej został ogłoszony edykt mediolański, dający swobodę wyznania chrześcijanom. Jak powiada współczesny mu biograf, Marcin wbrew woli swoich pogańskich rodziców już w wieku 10 lat udał się do kościoła i błagał, by pozwolono mu zostać katechumenem, kandydatem do chrztu, przygotowującym się przez słuchanie nauczania, modlitwy i posty. Gdy miał 12 lat, zamierzał zostać pustelnikiem. Dziecięce fantazje musiały ustąpić przed realiami. Jako syn weterana 15-letni Marcin został powołany do armii. W ten sposób znalazł się w największym mieście północnej Galii, obecnym Amiens nad Sommą.

Mróz nie ustawał. Kiedy tej nocy Marcin położył się spać, miał sen. Zobaczył w nim Jezusa odzianego w kawałek wojskowej opończy. Tę samą połówkę płaszcza, którą Marcin okrył nędzarza. A Jezus powiedział do stojących wokół aniołów: "Oto Marcin, który dopiero przygotowuje się do chrztu, odział mnie płaszczem".

Opowiadano też, że we śnie Marcin usłyszał, iż podarowana część opończy należy do niego, a kiedy się zbudził, opończa znów była cała. Utwierdzony w swojej pobożności wkrótce potem przyjął chrzest. Nadal służył w armii, aż pewnego roku, tuż przed bitwą z barbarzyńcami, którzy łupili Galię, oznajmił przełożonym, że wiara zabrania mu walczyć. Szczęściem dla niego, do bitwy nie doszło i został zwolniony ze służby. Udał się do Caesarodunum, obecnego Tours, a tamtejszy biskup wydzielił mu pustelnię. Kiedy dołączyli do niego inni, Marcin stał się inicjatorem życia zakonnego w Galii. Po dziesięciu latach został przez aklamację wybrany na biskupa Tours. Urząd sprawował przez 25 lat, gorliwie organizując akcje niszczenia pogańskich miejsc kultu i wspierając rozwój życia zakonnego.

Święty Marcin dzieli się opończą z żebrakiem. XIII-wieczny manuskrypt
Święty Marcin dzieli się opończą z żebrakiem.
XIII-wieczny manuskrypt z Tours.

Sto lat później, po upadku Imperium Rzymskiego na Zachodzie, Marcina uznano za patrona nowego państwa powstałego na terenach Galii, państwa Franków. Cudownie odnaleziony płaszcz świętego Marcina stał się najważniejszą relikwią królów frankijskich. Towarzyszył im w czasie wypraw wojennych, według niektórych miał nawet niby tarcza chronić władcę na polu bitwy. Nic dziwnego, że tak nadzwyczajną relikwię przechowywano szczególnie pieczołowicie.

Płaszcz świętego Marcina trzymano w specjalnie do tego celu wybudowanym niewielkim budynku kultowym, a opiekę nad relikwią sprawował wyznaczony do tego duchowny. Ponieważ taki płaszcz żołnierski nazywał się po łacinie cappa [kappa] (w średniowieczu uproszczone do capa), sanktuarium, gdzie go przechowywano, zaczęto określać słowem capella. Od niego, za pośrednictwem czeskiego, wzięło się w polszczyźnie słowo kapla, oznaczające niewielki kościół, pomieszczenie sakralne. Stopniowo wymowę kapla wyparła wymowa kapela, prócz tego zaczęto używać formy zdrobnionej: kaplica.

Strażnika cappy, którego zadaniem był nadzór i sprawowanie kultu w capelli, określano słowem cappellanus, kapelan. Z biegiem czasu wszystkich księży przydzielonych do jakiejś kaplicy lub towarzyszących wojsku zaczęto podobnie nazywać kapelanami. Także od cappellanus, ale w tym przypadku spolszczonego podobnie jak kapla, pochodzi słowo kapłan, określające osobę duchowną wypełniającą pewne funkcje kultowe.

Z kolei słowo capella równolegle do znaczenia ‘niewielki budynek sakralny’ zaczęło być używane na określenie chóru kościelnego, śpiewającego w kościele. Kiedy podobne chóry zaczęły powstawać na dworach, objęto je tą samą nazwą. Wraz z rozwojem muzyki kapela poszerzała znaczenie aż do współczesnego, oznaczającego grupę muzyków, zespół instrumentalny lub instrumentalno-wokalny.