niedziela, 12 lutego 2012

Do czego służą przedmowy?

Z pewnej wczesnej polskiej powieści możemy się dowiedzieć, jaką rolę w książkach pełnią tak popularne przedmowy.

Wojciech Zdarzyński, karta tytułowa
Wojciech Zdarzyński. Karta tytułowa powieści

PRZEDMOWA

Imię Autora daje mi Prawo, abym nudził Czytelnika jak mi się podoba; dlatego zaczynam od Przedmowy, bo ta, jak pospolicie bywa, nie mając żadnego związku z Pismem, które poprzedza, może być tym nudniejszą, im dłużej się z nią rozciągnę.

Prawda, iż przedtym inny był zamiar piszących Książki, ale ponieważ się odmienił Czytelnik, nic dziwnego, iż i Autorowie inaczej myśleć zaczęli.

Niż nastał zwyczaj, aby uchodzić za Człeka mającego powszechną Naukę, może mniej czytano, ale gruntowniej. Każdy pomału właśnie jak po stopniach nabywał Wiadomości. Teraz Młodzież znalazła krótszą jakąś drogę, dlatego też na miejsce dobrych Autorów nastali Autorowie: Słowników, ZbiorówFormularzów.

Oświecenie Wieku, którym się szczycimy jest przyczyną, iż nic nas tak nie obchodzi, jak hańba wyznać nieumiejętność milczeniem. Dlatego każdy śmiało rozprawia o tym, czego nawet nie umie. A wielomówstwo będąc dawniej przywarą, teraz, jak nastały nudne posiedzenia, uchodzi czasem za przymiot Człowieka rozumnego.

Słysząc, jak każdy decyduje o wszystkim, powinszować by trzeba Rodzajowi Ludzkiemu, iż nie ma już nic, coby było przed nim ukryte. Filozofowie dzisiejsi znają wszystkie skrytości natury. Matematycy liczą proszki, które składają Ziemię. Astronomowie mierzą na cale wielkość Płanet i ich odległość. Politycy przewidują na kilka Wieków przyszłe odmiany w Krajach. Historycy z łatwością czytają zatarte charaktery Starożytności. Doktorowie umieją leczyć wszystkie choroby. A nie ma nikogo, aby wyznał z Sokratesem, że nic nie umie.

Lubiemy się pochwalić, i to jest wadą powszechną wszystkich Osób i każdego Wieku, z tą tylko różnicą, iż dawniej każdy sam się chwalił, my zaś przez skromność znaleźliśmy inny sposób, zaczynając chwałę przymiotów naszych od Krytyki cudzych niedoskonałości.

Przedtym Autor jeżeli wypracował Dzieło, mógł być pewny, że je każdy pochwali. Wieku naszego Czytelnik, wprzód już oświecony niż nabył światła czytaniem, tym tylko końcem bierze Książkę, aby ganiąc to, co insi chwalą, dał poznać każdemu, że ma wzrok tak delikatny, iż w słońcu nawet plam dostrzegać potrafi. Winszuję mu, iż ma pole popisania się z rozumem, ale to przydam na pociechę piszących, iż póki się nie powiększy liczba rozsądnych, a nie zmniejszy mędrków, póty ludzie dziwić się będą sobie lub ganić bez przyczyny.

Wojciech Zdarzyński. Początek rozdziału 1.
Wojciech Zdarzyński. Początek rozdziału 1.
Jeżeli jednak każdy chce się dowiedzieć, co o nim sądzą rozumni, może zbierać głosy. Ale jak w rządzie Politycznym wielość, tak tu mniejsza liczba decydować powinna.

Niepewność, jakim sercem przyjmie każdy Czytelnik pracę piszącego, dała może początek przedmowom, których przedtym nie znano. Stąd zrzódło niewyczerpanych Materyi, częścią pochwał własnych, częścią skromnego wyznania, częścią ostrzeżenia i rady, częścią na koniec samego zwyczaju, aby Książka nie była bez Przedmowy.

Każdy Autor przywiązany do płodu rozumu swego chwali go, jak Ojciec Dziecię z dowcipu, wprzód jeszcze niż gadać zaczyna. To prawda, iż mnie samego nikt by nie namówił, abym ganił w Przedmowie to, com napisał w Książce. Owszem kontent będąc z siebie, żem się zdobył na nowy produkt rozumu, nie uwierzyłbym nawet, gdyby mi powiadano, że bez mojej Książki obszedł by się Czytelnik.

A jeżeli przez skromność nie każę sobie dziękować za to, żem jest Autorem, pochwalić się jednak mogę, iż mimo Prawa, które mam, abym nudził Czytelnika, starałem się ilem mógł, abym go zabawił. Być to może, iż zwyczajem Współkolegów moich mniejszych Autorów nie dotrzymam tej obietnicy. Ale Czytelnik nauczy się z częstszego doświadczenia, iż tyle ma ufać Przedmowom, ile Teatralnym Affiszom, które obiecują Publiczności, że się dobrze zabawi, a częstokroć cała uciecha kończy się na tym, iż się naziewa za swoje pieniądze.


Michał Dymitr Krajewski, Wojciech Zdarzyński, życie i przypadki swoje opisujący, Warszawa 1785

środa, 1 lutego 2012

Skąpiec, czyli pojawiam się i znikam

Z początkiem roku 2012 serwis Wolne Lektury podzielił się z czytelnikami radosną nowiną:

Świętuj z nami przejście utworów Tadeusza Boya-Żeleńskiego do domeny publicznej! Zajrzyj do naszej „biblioteczki Boya”, gdzie znajdziesz wspaniałe tłumaczenia literatury francuskiej i nie tylko.

Tadeusz Boy-Żeleński – pisarz, poeta-satyryk, eseista, tłumacz literatury francuskiej, krytyk literacki i teatralny, lekarz, działacz społeczny, zginął lipcu 1941 roku zamordowany przez hitlerowców. Zgodnie z obowiązującymi obecnie w Polsce przepisami "autorskie prawa majątkowe gasną z upływem lat siedemdziesięciu od śmierci twórcy" (art.36), zaś czas trwania liczy się w pełnych latach następujących po roku, w którym nastąpiła śmierć autora (art.39). Prawa majątkowe przysługują również do tłumaczenia, jako utworu pochodnego, zaś bez zgody autora tłumaczenia lub innych posiadaczy tego prawa majątkowego (np. spadkobierców) nie wolno rozpowszechniać utworu.

Wydawałoby się, wszystko jasne i nie budzące żadnych wątpliwości. Jednak ani wtedy, kiedy Tadeusz Boy-Żeleński tłumaczył sztukę "Skąpiec" Moliera na język polski, ani wtedy, kiedy zginął, bynajmniej nie obowiązywała obecna ustawa…

Rok 1874
Rodzi się Tadeusz Żeleński. Później przyjmie literacki pseudonim "Boy".

Rok 1912
W latach 1909-1912 Żeleński przekłada całą twórczość Moliera. W roku 1912 publikuje w Lwowie sześciotomowe wydanie "Dzieł" francuskiego dramaturga, w tym również tłumaczenie "Skąpca". Od tego momentu pojawiają się prawa majątkowe do tych przekładów, gdyż Austro-Węgry są stroną konwencji berneńskiej, międzynarodowej umowy w sprawie respektowania praw autorskich. Konwencja przewiduje trwanie praw majątkowych w ciągu życia autora i minimum pięćdziesiąt lat po jego śmierci.

Rok 1920
Polska po odzyskaniu niepodległości przystępuje do konwencji berneńskiej.

Rok 1926
29 marca 1926 r. Sejm Rzeczpospolitej uchwala ustawę o prawie autorskim, zastępującą dotychczasowe, niejednolite przepisy byłych zaborców. Sytuacja przekładu "Skąpca" się nie zmieniła: nadal wyłączne prawa przysługują tłumaczowi, mogą zostać przeniesione na inne osoby lub odziedziczone (art.24) i wygasną 50 lat po jego śmierci (art.21).

Rok 1941
Śmierć Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Od 1 stycznia 1942 zaczyna się okres 50 lat, po których prawa do tłumaczenia wygasną. To oznacza, że od 1 stycznia 1992 roku jego dorobek miał stać się dobrem publicznym.

Rok 1952
Nowa ustawa o prawie autorskim, z dnia 10 lipca 1952 r., znacząco zmienia sytuację. Jej przepisy stosuje się także do praw autorskich istniejących w dniu jej wejścia w życie (art. 61), a przewidują, że autorskie prawa majątkowe gasną z upływem 20 lat od śmierci twórcy (art. 26). Ta zmiana przesuwa termin wygaśnięcia praw do tłumaczenia na rok 1962.

Rok 1962
Zgodnie z obowiązującymi przepisami wygasły prawa majątkowe do dorobku Boya-Żeleńskiego.

Rok 1975
23 października 1975 r. pojawia się nowelizacja ustawy z roku 1952. Od 1 stycznia 1976 prawa majątkowe gasną po upływie 25 lat (art.1). Jej przepisy stosuje się także do praw autorskich istniejących w dniu wejścia w życie nowych przepisów (art.2). Nie miała znaczenia dla twórczości Boya-Żeleńskiego.

Rok 1992
Pierwotny termin wygaśnięcia praw do dorobku Tadeusza Boya-Żeleńskiego.

Rok 1994
Nowa ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, z dnia 4 lutego 1994 r. Ustala, że autorskie prawa majątkowe gasną z upływem 50 lat od śmierci twórcy (art. 36). Wprowadza też zupełną nowość: nowe przepisy stosuje się nie tylko do praw autorskich istniejących w dniu wejścia w życie, ale również takich, które zgodnie z dotychczasowymi przepisami już wygasły, przestały istnieć (art.124). Od nowa pojawiłyby się prawa majątkowe do tłumaczenia "Skąpca", gdyby nie to, że nawet według nowych przepisów wygasły dwa lata wcześniej.

Rok 1998
W Stanach Zjednoczonych zostaje uchwalona ustawa wydłużająca okres trwania praw majątkowych z 50 do 70 lat po śmierci autora.

Rok 2000
Polski Sejm uchwala zmiany do ustawy z 1994 roku. Wśród nich wydłużenie terminu, po którym wygasają prawa majątkowe, z 50 na 70 lat po śmierci autora. Tym samym "znikąd" pojawiły się prawa majątkowe do tłumaczenia "Skąpca", wygasające dopiero w 2012 roku.

Rok 2012
Zgodnie z obowiązującymi przepisami ponownie wygasły prawa majątkowe do tłumaczenia "Skąpca", opublikowanego przez Boya-Żeleńskiego sto lat wcześniej.

Rok 20xx
Co będzie dalej, czy prawa majątkowe do dorobku Boya znów się pojawią?…