środa, 28 stycznia 2026

Niezwykłe zwycięstwo

W roku 648 p.n.e. do programu igrzysk w Olimpii wprowadzono pankration, brutalną, niebezpieczną dyscyplinę będącą połączeniem boksu i zapasów. Pankration przypominał dzisiejsze mieszane sztuki walki (MMA). Jego nazwa, powstała przez połączenie słów 𝘱𝘢𝘯 („cały, wszech-”) oraz 𝘬𝘳𝘢𝘵𝘰𝘴 („siła, moc”), oznaczała użycie wszystkich sił. Zawodnicy stosowali niemal wszelkie możliwe sposoby walki wręcz bez użycia broni: ciosy pięścią, kopnięcia, chwyty, dźwignie, rzuty, wykręcanie rąk i nóg, a nawet duszenie. Zabronione było tylko wsadzanie palców do oczu oraz gryzienie i drapanie. Spartanie nawet i to uważali za dozwolone, uznawali walki w pankrationie za przygotowanie do zmagań podczas wojny. Nie było podziału na kategorie wagowe ani ustalonego czasu trwania walki. Kończyła się, gdy jeden z zawodników uniósł rękę, uznając się za pokonanego, albo też zginął, co się niekiedy zdarzało. Jego rywal zostawał zwycięzcą.

Jednym z najsłynniejszych mistrzów pankrationu był Arrichion z Figalii na Peloponezie. Dwukrotny zwycięzca olimpijski, w roku 564 p.n.e. stawił się na igrzyskach po raz kolejny.

Po serii wygranych rund pozostał Arrichionowi tylko jeden, ostatni przeciwnik. Rywal ma przewagę. Góruje nad Arrichionem, który klęczy, wsparty na rękach i kolanach. Przeciwnik przygniótł mu biodra udami, końcami stóp blokuje mu kolana, zgiętym ramieniem oplata szyję, przydusza gardło. Pozbawiony oddechu Arrichion zaczyna tracić przytomność. Słyszy jeszcze wołanie swojego trenera Eryksiasa: „Jaki to piękny nagrobek: nie poddał się w Olimpii!”. Arrichion kopie i odpycha prawą stopę przeciwnika, wyciągniętą w tył ręką przyciąga ją do siebie. Przysiada na lewej nodze, blokując stopę tamtego, zakleszczoną w zgięciu kolana. Wciąż duszony, bliski śmierci, chwyta w podwójny uścisk prawą stopę rywala i gwałtownie przekręca. Stopa łamie się w kostce. Wrogi zapaśnik nie wytrzymuje bólu i unosi rękę.

Widzowie zrywają się z siedzeń, wymachują rękami, podskakują, z radości poklepują sąsiadów. Arrichion leży nieruchomo. Sędziowie uwieńczyli gałązką oliwną martwe ciało zwycięzcy.


Pauzaniasz, „Wędrówki po Helladzie" VIII 40.1-2; przeł. Janina Niemirska-Pliszczyńska.
Filostrat Starszy, „Obrazy” II 6; przeł. Remigiusz Popowski.
Flawiusz Filostratos, „O atletyce” 21; przeł. Marian Szarmach.
George M. Hollenback, „Deaths in the Pan-Hellenic Games: The Case of Arrachion Reconsidered” [w:] „Nikephoros” 23 (2010), s. 95-104.

sobota, 17 stycznia 2026

Mowa ludu

Najczęstszym wyrazem w języku angielskim jest rodzajnik określony 𝘵𝘩𝘦. W tłumaczeniach na polski zwykle się go pomija, bo w polszczyźnie jest zbędny; w rzadkich przypadkach tłumaczy się jako „ten”, „ta” lub „to”. Co ciekawe, dawno temu w ogóle nie istniał. Powstał w najstarszej fazie rozwojowej angielszczyzny, która pierwotnie nie miała rodzajników, pomiędzy przybyciem na wyspę Brytanię germańskich Anglów, Sasów i Jutów w V wieku a podbojem normańskim w XI wieku. Wywodzi się od nadużywania w codziennej mowie zaimków wskazujących 𝘴𝘦 („ten, tamten”), 𝘴𝘦̄𝘰 („ta, tamta”), þæ𝘵 („to, tamto”), które przy stopniowym zaniku rodzaju gramatycznego i odmiany przez przypadki połączyły się w jedną formę þ𝘦, późniejsze 𝘵𝘩𝘦.

Taki sam proces, choć na bazie innego języka źródłowego bez rodzajników, zaszedł w językach romańskich, powstałych z łaciny ludowej. Łacińskie zaimki 𝘪𝘭𝘭𝘦 („tamten, ów”) oraz 𝘪𝘭𝘭𝘢 („tamta, owa”) w mowie potocznej utraciły swoją pierwotną, wskazującą rolę i przekształciły się w rodzajniki określone: 𝘪𝘭 i 𝘭𝘢 we włoskim, 𝘦𝘭 i 𝘭𝘢 w hiszpańskim, 𝘭𝘦 i 𝘭𝘢 we francuskim i tak dalej.

Podobnie wyewoluował angielski rodzajnik nieokreślony 𝘢 (przed samogłoską: 𝘢𝘯), również nietłumaczony na polski, w razie potrzeby przekładany jako „jakiś, pewien”. Wywodzi się od staroangielskiego liczebnika 𝘢̄𝘯, oznaczającego „jeden”, którego zaczęto używać w znaczeniu „jakiś pojedynczy”.

W językach romańskich rodzajnik nieokreślony powstał w taki sam sposób. Łacińskie liczebniki 𝘶𝘯𝘶𝘴 („jeden”) oraz 𝘶𝘯𝘢 („jedna”) przekształciły się w rodzajniki: 𝘶𝘯 i 𝘶𝘯𝘢 we włoskim i hiszpańskim, 𝘶𝘯 i 𝘶𝘯𝘦 we francuskim.

Trudno dokładniej wskazać, kiedy zaszły te zmiany w tym czy innym języku, bo wiemy o nich tylko przez wnioskowanie z tekstów historycznych, a większość dokumentów pisanych tworzyły piśmienne elity. Urzędnicy, kanceliści, pisarze wykształcili się na cenionych, uznanych tekstach „klasycznych”, dokumentach prawnych, literaturze pięknej, kronikach, powstałych dawniej, w minionych czasach. Traktowali je jako wzorcowe również językowo, mieli więc tendencję do konserwatyzmu językowego i posługiwania się językiem literackim, różnym od mowy ludu.

Okazuje się, że zarówno ten sam sposób powstawania rodzajników w języku, jak i dystansowanie się elit od mowy „pospólstwa” napotykamy w historii znacznie wcześniej. Setki lat nawet przed powstaniem państwa rzymskiego, nawet przed tradycyjną datą założenia Rzymu.

W języku starożytnych Egipcjan w okresie Starego Państwa (do ok. 2180 p.n.e) nie było rodzajników, istniały natomiast zaimki wskazujące. Później, w czasach Pierwszego Okresu Przejściowego i Średniego Państwa, w mowie potocznej coraz częściej i w coraz szerszym zakresie przed rzeczownikami używano zaimków 𝘱𝘢 (𝘱ꜣ), 𝘵𝘢 (𝘵ꜣ), 𝘯𝘢 (𝘯ꜣ), pierwotnie oznaczających „ten”, „ta”, „ci, te”. Zaczęły one stopniowo pełnić rolę rodzajników określonych. Z kolei liczebnik 𝘶𝘢 (𝘸ꜥ), „jeden”, zaczął być używany jako rodzajnik nieokreślony. W czasach Nowego Państwa (ok. 1550–1070 p.n.e.) proces ten dobiegł końca i rodzajniki stały się częścią języka powszechną również w piśmie, zaś język średnioegipski zyskał pozycję klasycznego języka literackiego.

Zanim to jednak nastąpiło, wzorcowym językiem literackim dla egipskich elit Średniego Państwa był język z czasów Starego Państwa.

Wapienna stela dostojnika Montu-usera, datowana na 17 rok panowania Senusereta I, tj. ok. 1945 p.n.e., sam środek okresu Średniego Państwa, wylicza zalety urzędnika, należy do gatunku biografii idealnej. Montu-user chlubi się uznaniem w oczach faraona, który podarował mu tę stelę. Oznajmia, że nadzorował tysiące ludzi, stada bydła, kóz, osłów, owiec. Jest bogaty, hojny i dba o los ludzi. „Nikt nie spał głodny w moim okręgu”, pisze. Ojciec sierot, żywiciel wdów, opiekuje się chorymi, grzebie zmarłych, rozdaje dobra potrzebującym. Nikogo nie oczernia, nie daje posłuchu oszczerstwom, pełni sprawiedliwość, nie bierze łapówek. A wśród tych wszystkich zalet — jedna nieoczekiwana. W dziesiątej kolumnie tekstu, licząc od prawej, widnieje:

Jestem tym, który przemawia wobec dostojników, wolnym od mówienia 𝘱𝘢-ów.
Stela Montu-usera
Stela Montu-usera, ok. 1945 p.n.e; MMA 12.184, Metropolitan Museum of Art

sobota, 10 stycznia 2026

Statek Tezeusza

W roku 399 p.n.e. Ateńczycy skazali Sokratesa na śmierć za bezbożność i psucie młodzieży. Ostatnie dni życia spędził w więzieniu, oczekując na wykonanie wyroku śmierci, odroczone ze względów religijnych. Platon w swoim dialogu wyjaśnia przyczynę następująco:

To jest ten okręt, jak powiadają Ateńczycy, w którym swojego czasu Tezeusz tych czternaścioro wywiózł na Kretę, uratował ich i sam wyszedł cało. Więc Apollinowi ślub złożyli wtedy, jak mówią, że jeśli ci wrócą zdrowi, to co roku będą posyłali procesję na Delos. I taką pielgrzymkę zawsze, jeszcze i teraz, od tego czasu rok w rok bogu posyłają. Więc kiedy się pielgrzymka rozpocznie, to jest takie prawo u nich, że w tym czasie państwo musi być czyste, wolne od zmazy i z wyroku sądu nie wolno wtedy nikomu życia odbierać, zanim statek do Delos nie przybędzie i tutaj nazad (=z powrotem) nie wróci. A to nieraz wymaga długiego czasu, kiedy się trafią wiatry przeciwne podróży. Pielgrzymka zaczyna się z chwilą, kiedy kapłan Apollina uwieńczy ster okrętu. To właśnie odbyło się, jak mówię, w wilię (=przeddzień) wydania wyroku. I stąd ta długa pauza u Sokratesa w więzieniu, ta pomiędzy wyrokiem a śmiercią.
[Platon, „Fedon”; tłum. Władysław Witwicki]

Tezeusz był synem króla Aten Ajgeusa (Egeusza). Kiedy był młody, Ateńczycy co roku, według innych co dziewięć lat, posyłali haracz królowi Krety Minosowi: siedmiu młodzieńców i siedem dziewcząt na żer dla Minotaura, potwornego człowieka z głową byka, zamkniętego w Labiryncie. Tezeusz dobrowolnie dołączył do wysyłanej na Kretę młodzieży — zamierzał zabić Minotaura i uwolnić rodzinne miasto od haraczu. Wobec, wydawałoby się, nieuchronnego nieszczęścia statek wysłano z czarnym żaglem, ale Ajgeus dał im dodatkowo biały żagiel, który sternik miał podnieść, wracając, jeśli zamiar syna się powiedzie, na znak, że wszyscy wysłani wracają cali i zdrowi. Tezeusz zabił Minotaura, ale w drodze powrotnej z radości zapomniał, i on, i sternik, żeby zmienić żagiel na biały. Ajgeus, ujrzawszy na powracającym statku czarny żagiel, z rozpaczy rzucił się ze skały do morza i zginął. Odtąd morze to nazywa się Morzem Egejskim.

Według autorów starożytnych wojna trojańska rozpoczęła się na przełomie XIII i XII wieku p.n.e., około roku 1180 p.n.e. Tezeusz żył pokolenie wcześniej, zatem od jego wyprawy na Kretę do śmierci Sokratesa upłynęło 800 lat. A mimo to współcześni Sokratesowi Ateńczycy uważali, że wyprawiają z procesją na wyspę Delos 𝘵𝘦𝘯 𝘴𝘢𝘮 statek, którym płynął Tezeusz. W jaki sposób drewniany statek mógł przetrwać tak długo?

Plutarch podaje wyjaśnienie zagadki:

Ten trzydziestowiosłowy statek, na którym Tezeusz z młodymi zakładnikami wypłynął i szczęśliwie powrócił, Ateńczycy przechowywali aż do czasów Demetriosa z Faleronu (=ok. 300 p.n.e.). Naturalnie, wymieniali stare drewniane klepki i umieszczali nowe, mocne, a tak je przy tym zręcznie łączyli, że w dyskusjach filozofów (…) statek ów stał się konkretnym przykładem: jedni bowiem dowodzili, że to jest jeszcze ten sam, a drudzy — że już go w ogóle nie ma.
[Plutarch, „Żywoty równoległe. Tezeusz”, 23.1; tłum. Kazimierz Korus]

Statek Tezeusza stał się tradycyjnym przykładem dla filozofów rozpatrujących problem tożsamości obiektów, zaś współcześnie rozpatruje się też pokrewne mu zagadnienie tożsamości człowieka (np. Lem, „Dialogi” 1957; McMahan, „The Ethics of Killing” 2002). Skoro komórki naszego ciała są zastępowalne i faktycznie obumierają, a w ich miejsce powstają nowe, skoro wymienialne i faktycznie wymieniane na inne są atomy tworzące ciało, to co decyduje o tym, że dana osoba mimo to pozostaje wciąż tą samą osobą?

Do oryginalnego, starożytnego paradoksu tożsamości obiektu odnoszą się do dziś różne teksty kultury popularnej, między innymi:

To, milordzie, jest topór mojego rodu. Posiadamy go od prawie dziewięciuset lat. Oczywiście czasem potrzebował nowego ostrza. Czasami wymagał innego drzewca, innych deseni na metalu, odnowienia ornamentacji… Ale czy wciąż nie jest to ten sam dziewięćsetletni rodowy topór? A ponieważ z latami zmieniał się delikatnie, wie pan, wciąż jest to całkiem dobry topór. Całkiem dobry. Czy powie mi pan, że to też podróbka?
[Terry Pratchett, „Piąty elefant”; przeł. Piotr W. Cholewa]
Tezeusz i Ariadna na statku, mozaika rzymska
Tezeusz i Ariadna na statku, mozaika rzymska; Kunsthistorisches Museum Wiedeń