piątek, 16 września 2011

Kapela świętego Marcina

Zima była surowsza niż zwykle. Tego roku mrozy miały okazać się śmiertelne dla wielu mieszkańców północnej Galii. Marcin poprawił się w siodle i szczelniej owinął się opończą. Żołnierze służą tam, gdzie wyśle ich Imperator. Civitas Ambianensium, miasto Ambianów, duże, dostatnie i spokojne, i tak było lepsze niż jakiś garnizon nad granicznym Renem. Dojeżdżając do bramy miejskiej ściągnął cugle. Pod murem trząsł się z zimna jakiś nędzarz bez odzienia, bezskutecznie prosząc przechodzących o wsparcie. Marcin miał tylko swoją broń. I wojskową opończę. Ściągnął ją z ramion i mieczem przeciął na pół. Jedną połówką okrył żebraka, drugą owinął się sam.

Marcin był synem trybuna armii rzymskiej. Urodził się w roku 316 w Panonii, czyli na terenie dzisiejszych Węgier. Zaledwie trzy lata wcześniej został ogłoszony edykt mediolański, dający swobodę wyznania chrześcijanom. Jak powiada współczesny mu biograf, Marcin wbrew woli swoich pogańskich rodziców już w wieku 10 lat udał się do kościoła i błagał, by pozwolono mu zostać katechumenem, kandydatem do chrztu, przygotowującym się przez słuchanie nauczania, modlitwy i posty. Gdy miał 12 lat, zamierzał zostać pustelnikiem. Dziecięce fantazje musiały ustąpić przed realiami. Jako syn weterana 15-letni Marcin został powołany do armii. W ten sposób znalazł się w największym mieście północnej Galii, obecnym Amiens nad Sommą.

Mróz nie ustawał. Kiedy tej nocy Marcin położył się spać, miał sen. Zobaczył w nim Jezusa odzianego w kawałek wojskowej opończy. Tę samą połówkę płaszcza, którą Marcin okrył nędzarza. A Jezus powiedział do stojących wokół aniołów: "Oto Marcin, który dopiero przygotowuje się do chrztu, odział mnie płaszczem".

Opowiadano też, że we śnie Marcin usłyszał, iż podarowana część opończy należy do niego, a kiedy się zbudził, opończa znów była cała. Utwierdzony w swojej pobożności wkrótce potem przyjął chrzest. Nadal służył w armii, aż pewnego roku, tuż przed bitwą z barbarzyńcami, którzy łupili Galię, oznajmił przełożonym, że wiara zabrania mu walczyć. Szczęściem dla niego, do bitwy nie doszło i został zwolniony ze służby. Udał się do Caesarodunum, obecnego Tours, a tamtejszy biskup wydzielił mu pustelnię. Kiedy dołączyli do niego inni, Marcin stał się inicjatorem życia zakonnego w Galii. Po dziesięciu latach został przez aklamację wybrany na biskupa Tours. Urząd sprawował przez 25 lat, gorliwie organizując akcje niszczenia pogańskich miejsc kultu i wspierając rozwój życia zakonnego.

Święty Marcin dzieli się opończą z żebrakiem. XIII-wieczny manuskrypt
Święty Marcin dzieli się opończą z żebrakiem.
XIII-wieczny manuskrypt z Tours.

Sto lat później, po upadku Imperium Rzymskiego na Zachodzie, Marcina uznano za patrona nowego państwa powstałego na terenach Galii, państwa Franków. Cudownie odnaleziony płaszcz świętego Marcina stał się najważniejszą relikwią królów frankijskich. Towarzyszył im w czasie wypraw wojennych, według niektórych miał nawet niby tarcza chronić władcę na polu bitwy. Nic dziwnego, że tak nadzwyczajną relikwię przechowywano szczególnie pieczołowicie.

Płaszcz świętego Marcina trzymano w specjalnie do tego celu wybudowanym niewielkim budynku kultowym, a opiekę nad relikwią sprawował wyznaczony do tego duchowny. Ponieważ taki płaszcz żołnierski nazywał się po łacinie cappa [kappa] (w średniowieczu uproszczone do capa), sanktuarium, gdzie go przechowywano, zaczęto określać słowem capella. Od niego, za pośrednictwem czeskiego, wzięło się w polszczyźnie słowo kapla, oznaczające niewielki kościół, pomieszczenie sakralne. Stopniowo wymowę kapla wyparła wymowa kapela, prócz tego zaczęto używać formy zdrobnionej: kaplica.

Strażnika cappy, którego zadaniem był nadzór i sprawowanie kultu w capelli, określano słowem cappellanus, kapelan. Z biegiem czasu wszystkich księży przydzielonych do jakiejś kaplicy lub towarzyszących wojsku zaczęto podobnie nazywać kapelanami. Także od cappellanus, ale w tym przypadku spolszczonego podobnie jak kapla, pochodzi słowo kapłan, określające osobę duchowną wypełniającą pewne funkcje kultowe.

Z kolei słowo capella równolegle do znaczenia ‘niewielki budynek sakralny’ zaczęło być używane na określenie chóru kościelnego, śpiewającego w kościele. Kiedy podobne chóry zaczęły powstawać na dworach, objęto je tą samą nazwą. Wraz z rozwojem muzyki kapela poszerzała znaczenie aż do współczesnego, oznaczającego grupę muzyków, zespół instrumentalny lub instrumentalno-wokalny.

2 komentarze:

  1. Gdybym trafiła w księgarni na książkę rozpoczynająca się akapitem takim, jak Pan rozpoczął opowieść o Marcinie, to więcej niż pewne, że wyszłabym z ta książką pod pachą :-)
    Jednak to, co Pan pisze najlepiej dowodzi, że historię piszą zwycięzcy. Sw Marcin działał "przez 25 lat, gorliwie organizując akcje niszczenia pogańskich miejsc kultu". Pogańskich dla niego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przewodnik religijnej "fali" :-(

    OdpowiedzUsuń