piątek, 2 stycznia 2026

Jedne wykopaliska, trzy kobiety

Sto lat temu British Museum i amerykańskie Muzeum Uniwersytetu Pensylwanii uzgodniły wspólne finansowanie łączonej ekspedycji archeologicznej do prac badawczych w południowej Mezopotamii, na wzgórzu kryjącym pozostałości starożytnego sumeryjskiego miasta Ur. Na kierownika przedsięwzięcia wyznaczono doświadczonego brytyjskiego archeologa Leonarda Woolleya. Prace trwały przez dwanaście sezonów, od roku 1922 do 1934, z czego ostatnie dwa poświęcono głównie na zabezpieczenie terenu wykopalisk. Przyniosły nie tylko wiele cennej wiedzy historycznej, ale też odkrycie skarbów sztuki sumeryjskiej, które trafiły na pierwsze strony gazet. W roku 1935 w uznaniu zasług Woolley otrzymał z rąk króla Jerzego tytuł szlachecki.

Początki nie były łatwe. Miejscowi robotnicy, zatrudnieni do kopania, nie mieli doświadczenia w tego rodzaju pracach ani nie rozumieli ich sensu i znaczenia. Sądzili, że chodzi o szukanie skarbów. Kiedy pogłębiono jeden z wykopów próbnych i znaleziono w nim gliniane i wapienne naczynia, drobne przedmioty z brązu i koraliki z kamieni półszlachetnych, Woolley nabrał podejrzeń, że zapewne były tam również koraliki ze złota. Gdy ogłosił, że wypłaci nagrodę za znalezienie takich przedmiotów, przewyższającą ich materialną wartość, koraliki się znalazły. Robotnicy odkupili je od złotników, którym je wcześniej sprzedali.

Woolley odłożył na później zbadanie „złotego wykopu”, jak nazywali go robotnicy. Odkopywano kolejne warstwy miasta, odkrywając mury miejskie, świątynie, siedziby władców i arcykapłanek, a także zwykłe domy mieszkalne.

W trzecim sezonie prac na terenie wykopalisk w Ur pojawili się goście. Pułkownik Joseph Tainsh był pracownikiem brytyjskiej administracji: dyrektorem Irackich Kolei Państwowych. Towarzyszyła mu żona oraz mieszkająca u nich Katharine Keeling, młoda wdowa po brytyjskim oficerze. Podczas wojny wstąpiła do Czerwonego Krzyża i pracowała jako pielęgniarka wojskowa w szpitalu polowym w Aleksandrii, później, pod koniec wojny, w obozie dla jeńców rosyjskich w Polsce. W roku 1924 wyjechała do Iraku z listem polecającym, by ponownie podjąć pracę jako pielęgniarka.

Po przybyciu do Bagdadu Katharine zatrzymała się u państwa Tainsh, a ci pewnego dnia zabrali ją na wykopaliska w Ur. Okazało się to zdarzeniem, które wiele zmieniło w jej życiu. Leonarda Woolleya zafascynował nie tylko jej urok osobisty, ale również jej zdolności jako rysowniczki, umiejętność wykonywania dokładnych rysunków obiektów wyłaniających się z wykopalisk. Zaprosił ją na dłuższy pobyt w kolejnym sezonie i zaproponował stanowisko wolontariuszki.

W sezonie 1925–1926 w pracach wykopaliskowych uczestniczyli: Leonard Woolley, kierownik zespołu, Max Mallowan, główny asystent Woolleya, świeżo po studiach w Oxfordzie, Algernon Whitburn, architekt odpowiedzialny za wykreślanie planów odkrytych budowli, oraz Leon Legrain, specjalista od pisma klinowego. Było jeszcze trzystu miejscowych robotników oraz nadzorujący ich pracę arabski brygadzista, Hammoudi ibn Ibrahim, współpracujący z Woolleyem od czasu wykopalisk w Karkemisz. Jego starszy syn Jahia pomagał jako młodszy brygadzista i wykonywał dokumentację fotograficzną. Sami mężczyźni.

Za oficjalny początek stałej pracy pani Keeling na terenie wykopalisk w Ur można uznać wiosnę 1926 roku, kiedy Mallowan postarał się o rozbudowanie siedziby ekspedycji o nowe pomieszczenie: przeznaczoną specjalnie dla Katharine łazienkę. Jeszcze w tym samym sezonie Woolley podjął decyzję o zatrudnieniu rysowniczki i wypłacaniu jej pensji. Jako kierownik składał sponsorom regularne sprawozdania, więc wkrótce dowiedzieli się o sprawie i wyrazili swoje oburzenie. Dyrektor Muzeum Uniwersytetu Pensylwanii uznał wspólne zamieszkiwanie i stałą obecność młodej samotnej kobiety w gronie samotnych, nieżonatych mężczyzn za sytuację niestosowną i nieakceptowalną, utrzymując, że będzie co najmniej rozpraszać ich w pracy. Daremnie Woolley przekonywał, że przeciwnie, obecność damy ma pozytywny wpływ na zachowanie kolegów w obozie. Groziło odcięcie finansowania.

Pozostało tylko jedno wyjście. W kwietniu 1927 roku Leonard Woolley i Katharine Keeling wzięli ślub. Problem został rozwiązany.

Robotnicy nabrali doświadczenia i Woolley przystąpił do dokładniejszego zbadania otoczenia obiecującego „złotego wykopu”. Natrafił na duże cmentarzysko miejskie z wczesnej epoki brązu, funkcjonujące przez trzysta lat, począwszy od ok. 2600 p.n.e. Większość z ponad 2000 pochówków stanowiły zwyczajne, proste groby pojedynczych osób, których ciała przed przysypaniem ziemią owinięto trzcinowymi matami lub złożono w niezachowanych drewnianych trumnach, z niewielką ilością towarzyszących przedmiotów codziennego użytku. Uwagę przyciągało kilkanaście odmiennych grobów, wyróżniających się konstrukcją z kamienia i cegły, obecnością licznych cennych darów grobowych oraz występowaniem dodatkowych jam lub komór grobowych z osobami towarzyszącymi głównemu zmarłemu. Woolley uznał te imponujące pochówki za groby królewskie; nazwy tej używa się do dziś.

4 stycznia 1928 roku wysłał telegram do sponsorów. Chcąc zapobiec przedwczesnemu ujawnieniu sensacyjnego odkrycia przez postronne osoby, przepisujące tekst wiadomości, napisał go po łacinie:

TUMULUM SAXIS EXSTRUCTUM LATERICIA ARCATUM INTEGRUM INVENI REGINAE SHUBAD…

Znalazłem nienaruszony grobowiec, zbudowany z kamienia, przykryty sklepieniem z cegieł, królowej Szubad, w sukni zdobionej cennymi kamieniami, z kwietną koroną, figurami zwierząt. Grobowiec wspaniały, z klejnotami i złotymi pucharami. Woolley.

Sumeryjskim imieniem „Szubad”, jak je odczytał Woolley, nazywano Damę z Ur przez wiele lat po odkryciu jej grobowca, między innymi np. w polskim wydaniu książki Cerama „Bogowie, groby i uczeni” z 1958, w „Zapomnianym świecie Sumerów” Marcina Bielickiego z 1966, w młodzieżowej powieści Ewy Nowackiej „Szubad żąda ofiary” z 1969. Obecnie odczytuje się je jako akadyjskie, w brzmieniu: Puabi, Pu-abi.

Katharine Woolley wykonała rysunki grobu królowej i rozmieszczenia w nim przedmiotów i szkieletów, sporządziła też pierwszą rekonstrukcję jej głowy w przybraniu: z wielkimi, półksiężycowymi kolczykami ze złota, zwisającymi z uszu, i ze złotą przepaską oplatającą perukę, zwieńczoną złotymi kółkami, listkami i kwiatami na szczycie, zdobioną koralikami z niebieskiego lapis-lazuli i czerwonego karneolu. Katharine opracowała również dokumentację rysunkową pozostałych grobów królewskich.

Z olśniewającym odkryciem mogło rywalizować tylko znalezienie grobowca Tutenchamona przez Cartera kilka lat wcześniej. Zdjęcia znalezionych w grobach wspaniałych skarbów sztuki sumeryjskiej trafiły na pierwsze strony gazet, a na wykopaliskach w Ur pojawiła się kolejna kobieta.

W październiku, po kilkunastu latach pożycia, ostatecznie rozwiodła się z mężem, który dwa lata wcześniej wyznał jej, że kocha inną, młodszą, i domagał się zerwania małżeństwa. Po rozstaniu zamierzała ochłonąć w ciepłym klimacie Karaibów, kiedy dwa dni przed planowanym terminem wyjazdu znajomi podsunęli jej inny kierunek. Kupiła bilet na Orient Express i w listopadzie ruszyła w podróż pociągiem do Stambułu. Po krótkim odpoczynku udała się do Bagdadu, skąd przyjechała na teren wykopalisk.

Katharine przywitała ją z radością, lubiła jej książki. Przybyłą kobietą była Agatha Christie, autorka poczytnych powieści kryminalnych. Główny asystent i zastępca kierownika ekspedycji, Max Mallowan, odbywał akurat rekonwalescencję w Londynie po problemach z wyrostkiem, więc panią Christie po wykopaliskach oprowadzał sam Leonard Woolley. Miał bujną wyobraźnię i potrafił barwnie opowiadać: pokazywał jej między innymi narożny dom, w którym jego zdaniem mieszkał biblijny Abraham, zanim jego ojciec Terach wraz z rodziną „wyruszył z Ur chaldejskiego, aby się udać do kraju Kanaan”. Obie panie polubiły się i zaprzyjaźniły. Katharine zaprosiła Agathę na kolejny sezon.

Pisarka powróciła na wykopaliska w Ur na początku 1930 roku. Poznała wówczas Maxa Mallowana, młodszego od niej o 13 lat. Jesienią tego samego roku wzięli ślub. Katharine Woolley była niechętna stałej obecności drugiej kobiety na wykopaliskach w Ur, więc Max opuścił ekspedycję i razem z Agathą przyjęli zaproszenie Thompsona do wzięcia udziału w pracach archeologicznych w Niniwie, w północnej Mezopotamii. Odtąd Agatha wielokrotnie towarzyszyła mężowi podczas wykopalisk na Bliskim Wschodzie. W dzień pomagała oczyszczać znalezione przedmioty, po południu pisała kolejne powieści, między innymi „Morderstwo w Orient Expressie” (1934) oraz „Morderstwo w Mezopotamii” (1936), w której postać żony głównego archeologa, Luizy Leidner, została wzorowana na Katharine Woolley.

Max i Agatha przeżyli wspólnie 45 lat, aż do śmierci Agathy w roku 1976.

Katharine Woolley na wykopaliskach w Ur
Katharine Woolley na wykopaliskach w Ur.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz