Trzy i pół tysiąca lat temu pewna kobieta imieniem Ilszu-hegal była właścicielką zabudowanej nieruchomości o powierzchni dwóch SAR (około 72 m²). Połowę tej nieruchomości sprzedała za 15 szekli srebra niejakiej Belessunu, zamężnej kapłance (naditum) boga Marduka. Mijał czas, aż w końcu Ilszu-hegal zażądała zwrotu nieruchomości, twierdząc, że do tej pory nie otrzymała całości uzgodnionych pieniędzy. Belessunu i jej mąż utrzymywali z kolei, że nic nie są jej winni. Ilszu-hegal wniosła sprawę do sądu.
Addi-liblut, mąż nabywczyni, jako pozwany w postępowaniu, oświadczył przed sądem, że jego żona kupiła nieruchomość i że ma akt sprzedaży. Powódka odpowiedziała, że rzeczywiście sprzedała nieruchomość, ale nie otrzymała za nią pieniędzy. Sędziowie poprosili, by udowodniła, że nie otrzymała zapłaty, przedstawiła świadków lub przynajmniej skrypt dłużny na niezapłaconą kwotę. Nie była w stanie tego zrobić. Wówczas mąż nabywczyni przedłożył sądowi oryginalną tabliczkę z umową, z odciśniętą osobistą pieczęcią sprzedającej, potwierdzającą otrzymanie zapłaty 15 szekli. Następnie przywołał świadków obecnych przy sporządzaniu dokumentu sprzedaży. Świadkowie zeznali przed sędziami i w obecności Ilszu-hegal, że w momencie zawierania transakcji otrzymała pełną kwotę. Zmuszona była przyznać, że mówią prawdę.
Za podważanie ważności własnej pieczęci sąd nałożył karę na Ilszu-hegal i surowo zakazał jej i wszystkim członkom jej rodziny dalszych roszczeń.
![]() |
Tabliczka TCL 1, 157 z protokołem sądowym, ok. 1660 p.n.e., Muzeum w Luwrze. |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz