W mieście Nippur mieszkał biedny człowiek imieniem Gimil-Ninurta. Choć ciężko pracował, nie miał złota ani srebra, a naczynie na zboże w jego domu świeciło pustkami. Chodził spać głodny. Nosił jedną szatę, nie miał innej na zmianę. Pewnego razu wypadło mu ugościć znajomych. Cóż począć? „Zdejmę szatę i kupię za nią owieczkę”, pomyślał i udał się na targ. Sprzedał szatę i z ledwością udało mu się kupić za nią trzyletnią kozę. Kiedy wrócił do domu, zauważył ze smutkiem: „Będę miał mięso, ale jak podejmę gości bez piwa?”.
Nie miał już niczego, co mógłby sprzedać. Poszedł więc do rządcy miasta. „Kiedy przyprowadzę kozę jako podarek, rządca odwzajemni się hojnym darem, jak przystoi”. Przed bramą zatrzymał go odźwierny Tukulti-Enlil: — Kim jesteś, po co przychodzisz? — Chcę wejść, spotkać się z rządcą, podarować mu kozę. Poszedł Tukulti-Enlil do rządcy: — Panie, czeka mieszkaniec, przyprowadził ci kozę w podarku. — Czemuś go wpuścił? — rozgniewał się rządca. Gimil-Ninurta wszedł i pozdrowił rządcę: — Niech Enlil i całe Nippur błogosławią cię, panie, Ninurta i Nusku niech cię obdarzą przychylnością! — Czym zawiniłeś, coś złego uczynił, że przynosisz mi podarek? — Niczym panie. Jestem biedny, sprzedałem swą jedyną szatę, by kupić tę oto kozę na ucztę na przyjaciół, ale nie mam już za co kupić piwa. Ty, panie, jesteś opiekunem miasta, do ciebie przyszedłem z podarkiem, by nie byli zawiedzeni i zagniewani na mnie moi przyjaciele, że nie będzie uczty. Rządca rozzłościł się i powiedział do sługi: — Daj temu człowiekowi kości i ścięgna, nalej mu cienkiego piwa, a potem odpraw, wyrzuć go za bramę! Tak też się stało, a Gimil-Ninurta, wychodząc z bramy, powiedział do odźwiernego: — Pozdrowienia twemu panu. Powiedz mu, że za swoją krzywdę odpłacę mu potrójnie. Rządca, kiedy to usłyszał, śmiał się przez cały dzień.
Poniżony Gimil-Ninurta opuścił miasto i poszedł do pałacu władcy. Kiedy wszedł przed oblicze króla, pokłonił się nisko. — Panie, królu świata, opiekunie ludu, niech z twego rozkazu mi dadzą wóz jak dla możnych i piękną szatę, a za dzień przyniosę ci w zapłacie minę złota. Dali mu nowy wóz jak dla możnych i piękną szatę. Gimil-Ninurta wsiadł do wozu i wyruszył z powrotem, a zanim przybył do Nippur, po drodze złapał dwa ptaki i zamknął je w drewnianej skrzynce, którą zapieczętował swoją pieczęcią.
Zajechał pod siedzibę rządcy, który wyszedł na spotkanie dostojnego gościa: — Witaj w mych progach, panie! Kim jesteś, który przybywasz? — Przysłał mnie król, pan mój, przywożę złoto dla Ekur, świątyni Enlila. Rządca nakazał zabić owcę i wyprawił na cześć gościa wspaniałą ucztę. Trwała do późna, aż rządca rzekł: „Jakiż jestem zmęczony!”. Kiedy poszedł spać, Gimil-Ninurta najpierw upewnił się, że gospodarz twardo zasnął. Wtedy potajemnie wstał, otworzył skrzynkę i ptaki uleciały w niebo. O świcie rządca ujrzał skrzynkę z otwartym wiekiem. Wnętrze było puste. — Szukajcie! Szukajcie! Skradziono królewskie złoto dla Ekur! Złota nie znaleziono. Dostojny gość rządcy rozdarł szaty, po czym wpadł we wściekłość. — Pod twoim dachem skradziono królewskie złoto dla Ekur! Rzucił się na rządcę, okładając go ciosami, tłukąc po rękach i nogach, aż przerażony gospodarz błagał: — Panie, nie zabijaj, nie plam swych rąk krwią mieszkańca Nippur, podopiecznego Enlila! Kiedy dostojny gość się zmęczył i nieco ochłonął, rządca ofiarował mu dwie miny złota i nową szatę zamiast podartej. Gimil-Ninurta, wychodząc z bramy, powiedział do odźwiernego: — Pozdrowienia twemu panu. Powiedz mu, że za swoją krzywdę odpłaciłem mu raz; pozostały dwa razy.
Następnego dnia Gimil-Ninurta poszedł do balwierza. Kazał sobie ogolić lewą stronę głowy, jak zwykli golić głowę lekarze. Wziął misę z kadzidłem, po czym udał się do siedziby rządcy. Przed bramą zatrzymał go odźwierny Tukulti-Enlil: — Kim jesteś, po co przychodzisz? — Chcę wejść, spotkać się z rządcą, jestem lekarzem z Isin, biegłym w badaniu, gdzie jest choroba i cierpienia ciała. Kiedy wszedł i pozdrowił rządcę, wskazał mu wszystkie obolałe miejsca na jego ciele. Rządca zdumiał się i powiedział do swoich sług: — Zaprawdę, ten jest mądrym lekarzem. — Panie mój — powiedział Gimil-Ninurta — moja sztuka lecznicza działa tylko w ciemności, tam gdzie nie ma dostępu, dokąd droga ciemna. Rządca udał się z nim do odosobnionej komnaty, w miejsce, do którego nikt nie wchodził, z dala od służby, od przyjaciół i towarzyszy. Tam Gimil-Ninurta zapalił kadzidło w misie i nakazał rządcy położyć się z szeroko rozłożonymi rękami i nogami. Wbił w ziemię pięć kołków, po czym przywiązał lewą rękę rządcy, przywiązał prawą rękę, przywiązał lewą i prawą nogę, i głowę. Wtedy zaczął go okładać pięściami, bił go po całym ciele, od stóp do głów. Pozostawił rządcę w komnacie, a wychodząc z bramy, powiedział do odźwiernego: — Pozdrowienia twemu panu. Powiedz mu, że za swoją krzywdę odpłaciłem mu dwa razy; pozostał jeden.
Kolejnego dnia Gimil-Ninurta udał się na rynek miasta, przechadzał się ulicami i wypatrywał wśród Czarnogłowych. Przyglądał się wszystkim ludziom, aż znalazł młodego człowieka podobnego do siebie. — To podarek dla ciebie za fatygę — powiedział mu. — Idź pod dom rządcy i wołaj głośno, żeby cię wszyscy słyszeli i przybiegli: „Wróciłem! Wróciłem pod bramę, ja, człowiek z kozą!”. A kiedy się zjawią, lepiej szybko uciekaj. Młodzieniec poszedł, by uczynić, jak mu nakazano, a Gimil-Ninurta ukrył się pod mostem przy siedzibie rządcy i czekał. Na wołanie młodzieńca rządca ze sługami wybiegł przed bramę, rozejrzał się i rozkazał: — Niech wszyscy z mego domu, czy to mężczyźni, czy kobiety, czym prędzej biegną i schwytają człowieka z kozą, który tu był przed chwilą! Kiedy wszyscy rozbiegli się i szukali człowieka z kozą, rządca został sam przed domem. Gimil-Ninurta wyskoczył spod mostu i pochwycił rządcę. Przewrócił go i usiadł na nim, po czym zaczął go okładać pięściami, bił go po całym ciele, od stóp do głów. Przerażony rządca błagał o życie. W końcu Gimil-Ninurta przestał, podniósł się i powiedział: — Za swoją krzywdę odpłaciłem ci potrójnie. Odszedł w step, a rządca na wpół żywy wczołgał się do miasta.
Opowiastka mezopotamska wg tabliczek klinowych z Sultantepe (Huziriny), Niniwy i Nippur (SU 51/78, SU 52/252, K 3478, N 4022), datowanych na ok. 700 p.n.e.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz